Przejdź do treści

Pensjonat dla konia. Po czym poznać dobry pensjonat i czym się kierować przy wyborze? Rozmowa z Joanną Szulc

Piękny budynek i złote klamki przy boksie robią wrażenie na człowieku, ale nie na koniu. O tym, co naprawdę decyduje o dobrym pensjonacie, rozmawiamy z Joanną Szulc, która wspólnie z siostrą od osiemnastu lat prowadzi stajnię sportową SKJ Golden Dream w Feliksowie pod Głownem. Z konkretami zamiast pięknie brzmiących obietnic: od cyrkulacji powietrza i wielkości boksu, przez padoki i kompetencje personelu, aż po zapisy w umowie pensjonatowej, które potrafią zaoszczędzić sporo kłopotów.

Dlaczego warto przeczytać tę rozmowę?

Wybór pensjonatu to jedna z najważniejszych decyzji, jakie podejmuje właściciel konia. Od niej zależy nie tylko wygoda codziennej jazdy, ale przede wszystkim zdrowie, bezpieczeństwo i komfort psychiczny zwierzęcia, które spędza w stajni większość doby. Tymczasem wiele osób podejmuje tę decyzję kierując się wrażeniem estetycznym albo najniższą ceną, zamiast realną jakością opieki.

W rozmowie z Moniką z Equishop Joanna Szulc patrzy na temat z dwóch perspektyw jednocześnie: jako trenerka i jako współwłaścicielka dużej stajni sportowej. Dzięki temu potrafi wskazać rzeczy, których nie widać podczas pierwszej wizyty, a które okazują się kluczowe, gdy koń już zamieszka w nowym miejscu. Ta rozmowa jest praktycznym przewodnikiem dla każdego, kto szuka pensjonatu, oraz dla tych, którzy chcą lepiej rozumieć, na czym polega odpowiedzialne utrzymanie konia.

Jeźdźczyni z siwym koniem w fioletowym czapraku Equishop Team przed stajnią sportową – jak wybrać dobry pensjonat dla koniaOd kucyka w lesie do własnej stajni

Monika (Equishop): Skąd u Ciebie miłość do koni? Jak zaczęła się Twoja przygoda z jeździectwem?

Joanna Szulc: Do końca tego nie pamiętam, bo byłyśmy z siostrą bardzo małe. Na pewno zaczęło się od tego, że dziadek chodził z nami na kucyki. Wypożyczał kucyka i szedł z nami do lasu, a w połowie drogi wymieniał mnie z Olą. Tak to się zaczęło. Bardzo lubiłyśmy wszystkie zwierzęta i konie cały czas gdzieś się w naszym życiu przewijały, a z czasem zrobiło się poważnie.

Monika (Equishop): Jak od jazdy konnej doszłyście do prowadzenia własnej stajni?

Joanna Szulc: Kiedy zaczynałyśmy jeździć już bardziej profesjonalnie, w naszym okręgu nie było ośrodka, który spełniałby warunki bezpiecznego treningu sportowego. Byłyśmy więc w kropce: albo trzeba było się wyprowadzić, albo postawić własną stajnię. Z dużą pomocą rodziców udało się zbudować stajnię, która stoi już osiemnaście lat.

Monika (Equishop): Jak wyglądały początki i ile koni macie dziś pod opieką?

Joanna Szulc: Początki były trudne, bo byłyśmy wtedy na pierwszym roku studiów, bardzo młode. Wcześniej miałyśmy już kilka własnych koni w pensjonacie, więc opieka nad nimi była dla nas czymś normalnym. Ale posiadanie własnej stajni to zupełnie inny poziom. Dotykają cię problemy gospodarcze, o których zwykły pensjonariusz nie myśli: zepsuła się woda, poszło ogrodzenie. Jako właściciel odpowiadasz za wszystko. Było ciężko, ale dałyśmy radę. Dziś sprawy organizacyjne, którymi zajmuję się obok trenowania ludzi, są dla mnie proste i nie ma rzeczy nie do ogarnięcia.

Trenerki stajni sportowej z ciemnym koniem w drzwiach boksu – zespół prowadzący pensjonat dla koniCzym jest dobry pensjonat i po czym go poznać?

Monika (Equishop): Co dla Ciebie znaczy dobry pensjonat i po czym poznajesz, że stajnia jest dobrze prowadzona?

Joanna Szulc: Przede wszystkim po tym, że kiedy wchodzisz do stajni, nie ma zaduchu. To dla mnie bardzo ważne i tym też się kierowałyśmy, budując swoją stajnię. Chodziło o to, żeby było przewiewnie, żeby budynek był wysoki i miał dobrą cyrkulację powietrza. U nas jest zimno. Dla ludzi to nie zawsze komfortowe, ale dla konia im mniejsza różnica między temperaturą w budynku a tą na zewnątrz, w miejscu, gdzie potem wychodzi na trening, tym lepiej.

Zwracałyśmy też uwagę na to, żeby boksy były duże, bezpieczne i funkcjonalne, oraz żeby w stajni było jasno i widno. W okresie letnim praktycznie nie trzeba u nas korzystać z oświetlenia. Konie mają duże, przestronne okna, przez które mogą wyglądać, więc jest im przyjemniej.

Ściana z tabliczkami i medalami z zawodów jeździeckich w stajni sportowej – doświadczenie i klasa ośrodkaZaczynałyśmy od siedemnastu boksów w stajni murowanej połączonej z halą. Później dobudowałyśmy jeszcze czterdzieści boksów angielskich i szczerze mówiąc, uważam, że to jedne z najlepszych rozwiązań. Koń jest cały czas na powietrzu, może się rozglądać, obserwować, kto przychodzi, gdzie wychodzą inne konie. Nie nudzi się, ma dostęp do świeżego powietrza i dzięki temu nie ma problemów oddechowych.

"Każdy trochę marzy o boksie ze złotymi klamkami. Ale te złote klamki nie zawsze są potrzebne".

Systemy utrzymania koni: stajnia, boks angielski, wolny wybieg

Monika (Equishop): Jakie są typy utrzymania koni w pensjonacie i czym się różnią? Mamy stajnię murowaną, boksy angielskie, systemy wolnowybiegowe.

Joanna Szulc: U nas częściowo funkcjonuje też chów wolnowybiegowy. Jakieś cztery lata temu postawiłam duże wiaty, pod którymi stoją nasze kucyki oraz konie z problemami oddechowymi, udostępniane klientom na treningi, bo prowadzimy u siebie sportową szkółkę. Zdecydowałam się na wiatę, ponieważ miałam kucyki z mocno rozwiniętym RAO. Na początku obawiałam się, jak zniosą zimę.

Okazało się, że radzą sobie świetnie. Potrzebują tylko miejsca bez przeciągu, w którym mogą się schować, gdy mają ochotę. Mamy za sobą już czwartą zimę, w tym jedną ciężką, a konie czują się rewelacyjnie i nie zmarzły. Przy dużym mrozie zawsze można nałożyć derkę. To warunki zbliżone do naturalnych, w jakich konie kiedyś funkcjonowały.

Wśród klientów bywa to barierą, bo każdy marzy o eleganckim boksie. A prawda jest taka, że drewniany, bezpieczny, przejrzysty boks albo boks angielski otwarty przez cały dzień, byle o dobrym wymiarze, z nieśliską podłogą i czysty, jest w zupełności wystarczający.

Monika (Equishop): Boks angielski to trochę półśrodek między stajnią a wolnym wybiegiem. Czy na noc konie są u Was otwarte?

Joanna Szulc: Zamykamy je tylko zimą, na noc, przy niskich temperaturach, a rano znów otwieramy. Poza tym są otwarte cały czas. Część boksów ma wyjście na padok, więc praktycznie przez cały dzień są otwarte, a latem także w nocy, żeby konie mogły wchodzić i wychodzić. Siedemnaście koni stoi w stajni murowanej.

Monika (Equishop): Konie na wolnym wybiegu i te z boksów angielskich z wyjściem na padok to trochę jak "Paddock Paradise"?

Joanna Szulc: Trochę tak. Szczerze mówiąc uważam, że są bardzo szczęśliwe. Zresztą u nas wszystkie konie, także te z boksów murowanych, wychodzą na padok. Wszystkie sportowe, każdy bez wyjątku. Te murowane bywają na padoku nieco krócej, bo tamte mogą wchodzić i wychodzić same. Jeśli kiedyś przyjdzie mi jeszcze budować stajnię, na pewno będzie angielska.

Jak dobrać system utrzymania do konkretnego konia?

Monika (Equishop): Czym kierować się przy wyborze systemu utrzymania?

Joanna Szulc: Przede wszystkim tym, jakie mamy konie. U mnie zaczęło się od koni z problemami oddechowymi, więc szukałam rozwiązania, które ułatwi im życie. Każdy właściciel powinien kierować się tym, co jest najlepsze dla jego zwierzęcia, a nie tym, żeby boks był blisko siodlarni, bo nikt nie chce nosić siodła. Ostatecznie chodzi o konia, to on tam mieszka.

Swoje młode konie, te na odchowie, też trzymam na wolnym wybiegu. Żyją w stadzie, jest między nimi hierarchia, wychowują się na padokach i to im służy. Trzeba po prostu patrzeć, jakie ma się zwierzęta.

Monika (Equishop): Powiem trochę kontrowersyjnie: wiele osób kieruje się wartością konia i boi się wypuszczać cennego konia na padok, żeby sobie nie zrobił krzywdy.

Joanna Szulc: Kiedyś tak było. Bywałam w kilku stajniach u naprawdę dobrych trenerów, głównie w Polsce, bo za granicą konie zawsze były wypuszczane. W sporcie panowało przekonanie, że po co ryzykować, więc w ogóle nie wychodził na padok. My zawsze starałyśmy się swoje wypuszczać.

Mieliśmy jednego z najbardziej utytułowanych koni, któremu weterynarz po kontuzji ścięgna wstrzymał padok. Dopiero po kilku latach udało się go wypuścić i był to spory stres oraz cała logistyka, żeby się nie uszkodził. Od tamtej pory jestem zdania, że nieważne, czy koń jest po kontuzji, zawsze wychodzi. Na początku zmniejsza się padok do rozmiaru większego boksu, kwatery, ale i tak na dworze, a potem stopniowo się go powiększa.

"U nas niezależnie od wartości każdy koń wchodzi na padok. To dobre dla ich komfortu psychicznego i dla całego organizmu".

Musimy pamiętać, że są to zwierzęta, które potrzebują ruchu. Żeby chodziły swoim tempem, przemieszczały się, kiedy mają ochotę, i po prostu były na świeżym powietrzu.

Co wchodzi w cenę pensjonatu, a co bywa za dopłatą?

Monika (Equishop): Przejdźmy do kosztów. Co zwykle wchodzi w cenę pensjonatu, a co bywa dodatkowo płatne? To ważna wiedza zwłaszcza dla początkujących właścicieli.

Joanna Szulc: U nas raczej nie mamy koni na samym pensjonacie. Zwykle jest to pensjonat połączony z treningami. To bardzo dobre pytanie i ważna sprawa, bo ludzie skupiają się na tym, że jest drogo. My jesteśmy w okręgu najdroższym pensjonatem, ale mamy też bardzo dużo usług w cenie.

Boksy sprzątamy codziennie, karmienie jest przygotowywane na miejscu. Ponieważ konie mamy głównie sportowe oraz prywatne, a niemal każdy je coś innego, posiłków bywa nawet pięć i wszystkie są w cenie. W cenie jest też wypuszczanie konia na padok przez pracownika albo na karuzelę, również w święta i niedziele, a także zakładanie derek i ochraniaczy.

W zwykłych pensjonatach jedzenie rzadko przygotowuje się indywidualnie, bo przy dużej liczbie koni to praktycznie nowy etat. Nie wszędzie konie są wypuszczane w weekendy i święta, różnie bywa też ze sprzątaniem boksów. Gdybym miała gdzieś wstawić konia, patrzyłabym przede wszystkim na to, jak czysto jest w stajni i co dokładnie zawiera usługa. Także na to, czy ktoś wezwie weterynarza, jeśli koń zacznie się pokładać i będzie podejrzenie kolki albo rozetnie nogę na padoku.

Monika (Equishop): A jak wygląda u Was podawanie leków?

Joanna Szulc: Mamy asortyment leków oraz pracowników z ukończonym technikiem weterynarii, którzy mogą podać zastrzyk, oczywiście po wcześniejszej konsultacji z weterynarzem. Mamy to również zapisane w umowie pensjonatu: w sytuacjach zagrażających życiu mamy prawo ratować konia i wezwać weterynarza, zanim zdążymy zapytać właściciela.

Monika (Equishop): Jeśli wymaga tego sytuacja?

Joanna Szulc: Tak, jeśli jest to poważny przypadek.

Monika (Equishop): Na co właściciel powinien zwrócić uwagę, żeby nie zaskoczyły go ukryte koszty?

Joanna Szulc: Przede wszystkim na zakres usług, czyli co dokładnie jest w cenie. W większości stajni jest już umowa pensjonatu. Jeśli chodzi o same koszty pensjonatowe, warto podliczyć dopłaty za derkowanie, wyprowadzanie koni czy dodatkowe siano. Trzeba zawsze przeczytać umowę przed wyborem stajni i nie skupiać się wyłącznie na tym, żeby pensjonat był najtańszy.

"Czasem droższy pensjonat, w którym jest dużo więcej w cenie, wychodzi taniej niż dopłacanie za każdą rzecz z osobna".

Pierwsza wizyta: na co patrzeć?

Monika (Equishop): Na co zwrócić uwagę podczas pierwszej wizyty w pensjonacie?

Joanna Szulc: Zawsze patrzę przede wszystkim na to, jak jest w boksach i jak wyglądają konie. Czy się świecą, czy są zrelaksowane. Wiele zależy od tego, jakiego pensjonatu się szuka. Jeśli ktoś chce jeździć tylko w teren, infrastruktura w postaci hali czy placu nie jest aż tak istotna.

Jeśli jednak myśli o sporcie, warto popatrzeć na podłoże i na to, czy jest zadbane. Czy są padoki, jakie mają podłoże, czy są bezpieczne, czy teren jest ogrodzony. Czy jest zaplecze socjalne, gdzie można schować sprzęt, żeby nie pleśniał. A jeśli nie chodzi o sport, ważna jest po prostu miła atmosfera. Duży, czysty boks wystarczy, niezależnie od tego, czy jest zbity z desek, czy wykonany przez profesjonalną firmę.

Jeźdźczyni niosąca siodło ujeżdżeniowe Prestige Italia z białym czaprakiem w korytarzu stajni sportowejPersonel: obsada i kompetencje

Monika (Equishop): Jak ważna jest obsada i jak ocenić, ilu pracowników przypada na liczbę koni?

Joanna Szulc: Tego zwykle nie widać podczas oglądania pensjonatu. Zaczynasz to dostrzegać dopiero wtedy, gdy koń już stoi w stajni i widzisz, jaki jest personel.

U nas pracuje bardzo dużo osób, około dziesięciu. Czterech, pięciu stajennych pracuje na zmiany w ciągu tygodnia, żeby zawsze ktoś był, bo boksy sprzątamy codziennie. Oni zajmują się wyłącznie sprzątaniem boksów, kiedy konie wyjdą, oraz pracami typu zamiatanie czy polewanie hali. Do opieki nad końmi mamy osobne, kompetentne osoby, przeszkolone dziewczyny i chłopaków, którzy potrafią jeździć, mają wiedzę o koniach i kochają te zwierzęta.

Oni czują powagę sytuacji. Jeśli w karcie jest napisane, jak dany koń ma dostać jeść, to dokładnie tak dostanie. Jeśli któryś jest ogierem i potrzebuje szczególnej uwagi przy wypuszczaniu na padok, są do tego przygotowani. To nie są przypadkowe osoby z ogłoszenia.

"Dobrze, żeby to były osoby, które zauważą, że koń nie zje wszystkiego, jest smutny, może ma gorączkę albo kolkę. Jeśli wychwyci się to na początku, jest duża szansa, że nic poważnego z tego nie będzie".

Dla osób zajmujących się wyprowadzaniem, karmieniem i pielęgnacją koni wiedza o tym, jak funkcjonuje to zwierzę oraz jak rozpoznać pierwsze objawy chorób koni, to absolutne must have.

Zapach, wygląd koni i czerwone flagi

Monika (Equishop): Co o stajni mówi jej zapach i zachowanie koni?

Joanna Szulc: Jeśli nie ma zaduchu, to znaczy, że jest dobra wentylacja i cyrkulacja powietrza, i pewnie jest dość czysto. Koń koniowi nierówny, jedne są brudniejsze, inne mniej, ale jeśli regularnie się sprząta, zwykle jest czysto. Wentylacja jest bardzo ważna, bo świeże powietrze i brak zaduchu amoniaku to większy komfort dla zwierząt i mniej problemów z oddechem.

"Najfajniejszy widok jest wtedy, gdy rano przychodzisz przez stajnię, a część koni jeszcze śpi albo leży na padoku na słońcu. To znak, że czują się dobrze i bezpiecznie".

Monika (Equishop): A jakie czerwone flagi powinny zapalić lampkę ostrzegawczą? Poza nerwowym stajennym biegającym z widłami.

Joanna Szulc: Na pewno zaniepokoiłaby mnie zaniedbana, zatęchła paszarnia. To może oznaczać brak porządku, wilgoć, gnijące jedzenie. Bardzo ważne jest też miejsce składowania siana i słomy. Zerknęłabym na jakość ściółki w boksach i na siano, jakie konie dostają. W każdym transporcie może się trafić gorsza bela, pytanie tylko, czy ktoś ją wyrzuci, czy jednak rozda do jedzenia.

Zaniepokoiłyby mnie słaba jakość słomy i siana, konie wyglądające niezbyt zdrowo, a także rozwalone ogrodzenie w miejscu, gdzie się jeździ, w które koń może włożyć nogę albo ktoś może wpaść. Stajnia może być skromna, mieć brzydką łazienkę i stary socjal, ale jeśli wszędzie jest w miarę posprzątane, boksy są duże, a ściany się trzymają i nie ma ryzyka, że koń zostawi nogę, to jest w porządku.

"To nie muszą być piękne, wymalowane stajnie ze złotymi kratami, bo ostatecznie zwierzęta tego nie czują. Ważne, żeby boks był duży, przestronny i miał dostęp do świeżego powietrza".

Padoki i plac do jazdy powinny być tak skonstruowane, żeby jeździć bezpiecznie: nie przez ulicę, w bliskiej odległości, z porządnym ogrodzeniem. To podstawy dobrostanu i bezpieczeństwa.

Padoki: jak często, jak długo i w jakim towarzystwie?

Monika (Equishop): Wiele razy wspominałaś o padokach. Jak często i na jak długo wypuszczacie konie?

Joanna Szulc: Wypuszczamy codziennie. Są konie, których właściciele życzą sobie, żeby stały na padoku od rana do wieczora, mają wtedy dostęp do wody i dostają karmienie na padoku. Część koni jest wypuszczana na około cztery i pół godziny, jedne rano, inne po południu. Gdy dzień jest dłuższy, wychodzą dłużej. Konie z wolnego wybiegu są na zewnątrz całą dobę. Wypuszczamy bezwzględnie zawsze.

Jeźdźczyni w kasku i bluzie Samshield z siwym koniem na padoku stajni sportowej – codzienny dostęp do padokuMonika (Equishop): W stadzie?

Joanna Szulc: I tak, i nie. Zazwyczaj klienci nie życzą sobie, żeby ich koń wychodził z innym. Padoki graniczą ze sobą ścianą, więc konie mogą się dotknąć, ale wychodzą pojedynczo. Część koni szkółkowych i kucyki wychodzą w kilkukonnych grupkach. Ogiery oraz młode konie sportowe wychodzą osobno, ale obok siebie, żeby miały kontakt. Kontakt jest konieczny, bo koń to zwierzę stadne.

Monika (Equishop): Jak powinna wyglądać reakcja stajni na indywidualne potrzeby koni: młodego, starszego, rekonwalescenta po urazie?

Joanna Szulc: U nas to standard, bo mamy same konie sportowe, więc jesteśmy dostosowani do ich potrzeb. Mamy emerytów po sporcie, zupełnie młode konie, ogiery i czasem konie po kontuzjach do wdrażania. Najtrudniejszy jest koń na rekonwalescencji, bo nie każdy podchodzi do tego poważnie. Taki koń nie może wyjść na padok, musi wyjść na dziesięć minut w ręku, a czasem ktoś się zamachnie, wrzuci go na padok, koń pobiega i znów się uszkodzi.

U nas wszyscy pracownicy są przeszkoleni i odpowiedzialni. Wiedzą, że przy takich koniach trzeba zachować szczególną uwagę i skupić całą wiedzę oraz siłę, żeby wszystko zrobić dobrze. Dopasowujemy się w stu, a nawet stu dziesięciu procentach do tego, czego dany koń potrzebuje.

Monika (Equishop): Jak duże masz zaufanie do swoich pracowników?

Joanna Szulc: Bardzo duże. Kiedy mnie nie ma, mogę spokojnie wyjechać i wiem, że wszystko będzie zrobione tak jak zawsze.

Monika (Equishop): Czy doradzacie pensjonariuszom w indywidualnych problemach z koniem, żywieniowych czy weterynaryjnych?

Joanna Szulc: Ja i Ola mamy duże doświadczenie, więc kiedy ktoś ma rozterkę albo pytanie, zawsze służymy wiedzą i pomagamy, także w znalezieniu specjalistów od żywienia i suplementacji, sprzętu dla konia czy fizjoterapii.

Złote strzemiona Tech Stirrups Stephi 2.0 w hali jeździeckiej, w tle jeździec na koniuUmowa pensjonatowa: co powinna regulować?

Monika (Equishop): Co dobra umowa pensjonatowa powinna regulować?

Joanna Szulc: Kiedyś miałam bardzo prostą umowę, teraz mam bardzo długą i szczegółową. Takie mamy czasy, że to potrzebne. Właściciel podpisuje między innymi zgodę na wypuszczanie konia na padok czy karuzelę i akceptuje, że mimo wszystko koń może doznać kontuzji. Nikt, nawet przy najlepszych chęciach i wiedzy, nie zagwarantuje, że koń chociażby nie nabije sobie nakostniaka. Chodzi o uniknięcie oskarżeń. Sama nigdy nie miałam takiej sytuacji, ale słyszałam od znajomych, którzy dostali pozew, bo koń uszkodził się na padoku, a rzekomo miał tam nie wychodzić. Lepiej to zapisać.

Najważniejszy zapis to dla mnie prawo do reakcji, gdy sytuacja zagraża życiu konia, zanim poinformujemy właściciela. Szczegółowo wypisane jest też, co wchodzi w usługę. Usługi dodatkowe są odpłatne, więc cennik jest bardzo klarowny.

Warto sprawdzić w umowie, co jest usługą dodatkową, bo wiele przysług pochłania sporo czasu, a bywa traktowanych jak darmowe, na przykład przytrzymywanie konia kowalowi czy weterynarzowi. Doszliśmy do momentu, w którym pracownicy stali cztery godziny przy koniach klientów w czasie wizyty weterynarza, zamiast wykonywać swoje obowiązki, a ja musiałam za to dopłacić i nic z tego nie miałam. Dlatego usługi dodatkowe też wpisaliśmy do cennika.

W umowie jest również zapis o tym, co się dzieje, gdy koń kopnie innego konia albo zniszczy własność ośrodka. U nas odpowiedzialność zawsze spoczywa na właścicielu, nie na pensjonacie.

Monika (Equishop): Jak wygląda kwestia ubezpieczenia?

Joanna Szulc: Ośrodek ma oczywiście ubezpieczenie OC, instruktorzy również, także od wypadków, na przykład gdyby koń uderzył w samochód klienta na parkingu. Do tego około osiemdziesięciu procent naszych zawodników ma własne ubezpieczenie konia.

Monika (Equishop): A organizacja weterynarzy i kowali? W niektórych stajniach każdy umawia się sam, w innych przyjeżdża jeden specjalista dla wszystkich.

Joanna Szulc: U nas każdy ma prawo wyboru. Jeśli klient chce, organizujemy kowali, weterynarzy i fizjoterapeutów, każdy dostaje termin wizyty kowala i może kogoś dopisać. Jeśli ktoś ma swojego, na przykład konia pod stałą opieką jednego weterynarza czy kowala, załatwia to sam, a my się nie wtrącamy i po prostu dajemy taką możliwość. Jeśli ktokolwiek ma z czymś problem, od dopasowania sprzętu po zamówienie butów, zawsze służymy radą.

To ważne, bo są stajnie, które mają monopol wybranych specjalistów i nie wpuszczają nikogo z zewnątrz. U nas jedyny monopol dotyczy treningów: trenujemy ja z Olą lub osoby przez nas zaproszone na konsultacje.

Adaptacja konia po przeprowadzce

Monika (Equishop): Jak wygląda dobra adaptacja konia po przeprowadzce?

Joanna Szulc: To zależy od rodzaju stajni. Jeśli koń trafia na wolny wybieg, dobrze, żeby miał choć kilka dni na powolne zapoznanie się z nowym otoczeniem. W przypadku młodych koni, które chodzą w stadzie u nas zawsze są dwa dni adaptacji bez wychodzenia na padok z innymi końmi. Dopiero gdy koń pozna resztę po zapachu, może wejść do stada. Wszystkie to przeżywały, więc coś w tym jest. W zależności od tego, czy są to konie młode i wrażliwe, mają dwa, trzy dni adaptacyjne.

Monika (Equishop): Co właściciel może zrobić, żeby ułatwić koniowi ten proces?

Joanna Szulc: Dobrze, żeby na początku przychodził do stajni codziennie, oswajał konia i oprowadzał go, żeby koń nabrał odwagi w nowym otoczeniu. Obecność właściciela przy wypuszczaniu czy zwykłe spędzanie z koniem czasu jest dla zwierzęcia ważne, niezależnie od tego, co właściciel przy nim robi.

Trzy szybkie pytania i jedna rada

Monika (Equishop): Gdybyś miała dać jedną radę osobie szukającej pierwszego pensjonatu, co by to było?

Joanna Szulc: Czyste boksy i zadbane konie w środku. To już dwie rady.

Monika (Equishop): Najczęstszy błąd przy wyborze stajni to?

Joanna Szulc: Sugerowanie się pięknymi budynkami. Fajnie je mieć, ale to nie wszystko.

Monika (Equishop): Dobrego pensjonatu nie poznaje się po cenie, tylko po?

Joanna Szulc: Jakości usług.

Monika (Equishop): Pytanie, które zadaje za mało osób, a powinien każdy?

Joanna Szulc: Jakie kompetencje mają osoby zajmujące się zwierzętami.

Podsumowanie: co warto zapamiętać

Rozmowa z Joanną Szulc układa się w prostą, ale wymagającą listę priorytetów. Dobry pensjonat poznaje się nie po pięknej elewacji i złotych klamkach, lecz po dobrej wentylacji i braku zaduchu, dużych i bezpiecznych boksach, codziennym sprzątaniu oraz stałym dostępie koni do padoku, niezależnie od ich wartości. Równie ważne są kompetencje i odpowiedzialność personelu, bo to ludzie na co dzień wychwytują pierwsze sygnały, że z koniem dzieje się coś niepokojącego.

Przed podpisaniem umowy warto dokładnie sprawdzić, co wchodzi w cenę, a co jest usługą dodatkową, oraz jak stajnia reaguje w sytuacjach zagrożenia życia konia. Zamiast szukać najtańszej oferty, lepiej policzyć realny koszt wraz z dopłatami i ocenić jakość opieki. Kluczowa reguła, którą podsuwa Joanna, jest prosta: zawsze wybieraj to, co najlepsze dla konia, bo to on w tej stajni mieszka.

Jeśli chcesz zgłębiać temat opieki nad koniem, zajrzyj na blog Equishop - znajdziesz tam praktyczne poradniki o zdrowiu i pielęgnacji koni, a także serię wpisów o rasach koni, na przykład o koniu hanowerskim stworzonym do wyczynowego sportu.


Monika Zastrzeżyńska-Rychwalska

Ekspert Saddlefittingu · Equishop

Monika Zastrzeżyńska-Rychwalska

Absolwentka hipologii i jeździectwa z szeroką wiedzą w dopasowaniu siodeł. Łączy wykształcenie kierunkowe z praktyczną pasją do jeździectwa.

Podobne artykuły

Jeźdźczyni z siwym koniem w fioletowym czapraku Equishop Team przed stajnią sportową – jak wybrać dobry pensjonat dla konia

Pensjonat dla konia. Po czym poznać dobry pensjonat i czym się kierować przy wyborze? Rozmowa z Joanną Szulc

Piękny budynek i złote klamki przy boksie robią wrażenie na człowieku, ale nie na koniu. O tym, co naprawdę decyduje o dobrym pensjonacie, rozmawiamy z Joanną Szulc, która od osiemnastu...
Jakie siodła Prestige Italia wybierają najlepsi jeźdźcy świata? - Equishop

Jakie siodła Prestige Italia wybierają najlepsi jeźdźcy świata?

Henrik von Eckermann, Daniel Deusser, Sandra Auffarth - a obok nich polscy jeźdźcy promujący Equishop. Sprawdź, w jakich modelach Prestige Italia jeżdżą najlepsi na świecie i czym różnią się technologie...
Toz Fauna Ruda Śląska. Rozmowa z Beatą Drzymałą o schronisku dla zwierząt od środka - Equishop

Toz Fauna Ruda Śląska. Rozmowa z Beatą Drzymałą o schronisku dla zwierząt od środka

Schronisko nie ma godzin otwarcia ani zamknięcia, pracuje całą dobę. Rozmawiamy z Beatą Drzymałą o realiach tej pracy, o psach czekających na dom latami i o tym, że dobrych ludzi...