Koszyk 0

Brak produktów

0,00 € Razem

Koszyk Realizuj zamówienie

Produkt dodany poprawnie do Twojego koszyka
Idź do koszyka Kontynuuj zakupy

CZWOROBOK UJEŻDŻENIOWY 20x60

Opublikowano : 2016-12-11 18:33:19 Kategorie : Poradniki Rss feed

Ćwiczenia na dosiad, prace łydek i rąk jeźdźca źródło tła: dressage.pl, fot. Natalia Łabuzek

Niezależnie od tego, jaką dyscyplinę jeździecką uprawiacie, im bardziej zrozumiale komunikujecie się ze swoim koniem za pomocą nóg, dosiadu i rąk, tym lepiej będzie się on prezentował, poruszał i sprawniej reagował. Wielu jeźdźców nie zdaje sobie sprawy z tego, że podświadomie wysyłają koniowi błędne, a czasem sprzeczne sygnały. W naszym artykule postanowiliśmy więc, opisać kilka z najczęściej popełnianych przez nas błędów i zaproponować ćwiczenia, które pomogą to poprawić! :)

Wstęp

Pamiętajmy, że „pomoce jeździeckie” - czyli dosiad, nogi i ręce, nigdy nie działają w odosobnieniu. Błąd jednej pomocy powoduje błędy drugiej. Ważne więc, by kontrolować oddziaływanie każdej części swego ciała na konia, by móc z łatwością się z nim porozumiewać, nie zaburzając jego równowagi.

Wykonując poniższe ćwiczenia, warto poprosić kogoś, by obserwował nas z ziemi i wskazywał nam błędy. Możecie też umówić się z drugim jeźdźcem i na zmianę wykonywać określone zadania, żebyście mogli się nawzajem obserwować i wymieniać się sugestiami :)

Niektóre ćwiczenia wymagają bardzo spokojnego i tolerancyjnego konia. Jeśli nie jesteście pewni czy takiego posiadacie, sprawdźcie go najpierw na mniejszym ogrodzonym terenie np. w roundpenie (tzw. lonżownik) bądź na lonży, korzystając z pomocy dodatkowej osoby.

ćwiczenia na poprawę dosiadu pracy łydek i rąk jeźdźca cz.1 źródło: gasconyholidays.info

Zanim zaczniemy

Pamiętajcie, że nie tylko Wy w swoim myśleniu i sposobie jazdy będziecie coś zmieniać. Wasze konie też nabyły pewne przyzwyczajenia, których ciężko będzie się pozbyć, przepracowując nowe na ich miejsce. Konie są zwierzętami, które z natury nie lubią zmian - nowych miejsc, nowych zachowań itd., ponieważ w naturze zmiana często oznacza dla nich zagrożenie. Jeśli chcecie cokolwiek zmienić w Waszej jeździe, musicie uzbroić się w cierpliwość i dać wystarczająco dużo czasu na przyswojenie "nowości" nie tylko sobie, ale też zwierzęciu. Koń musi nauczyć się, jak ma reagować na te Wasze „nowe” sygnały. Możecie dokonać tego tylko przez codzienne powtarzanie. Nie ma innej drogi „na skróty”.

Warto trzymać się zasady, jeśli coś wyszło – nagradzamy. Nie tylko konia, ale i siebie. To świetna motywacja do dalszej pracy. Pamiętajcie jednak, że najlepszą nagrodą dla konia nie jest "poklepanie". Dużo lepiej sprawdza się głos - pozytywny i spokojny, nie ważne co mówimy, a jak. Możemy mówić nawet "zuuupa", zamiast standardowego "braaawo" albo "taaak". Ważne żeby przeciągać samogłoski, w uspokajający dla zwierzęcia sposób. Następną nagrodą natychmiast po pochwale głosowej jest odpuszczenie, zwolnienie lub zmniejszenie nacisku, więcej swobody – np. zmiana tempa na niższy | zmiana chodu na niższy | zmniejszenie działania działania pomocy | odrobinę dłuższa wodza. Po prostu chwilowy odpoczynek, który również należy się Wam. Jeśli odczuwacie zmęczenie u siebie lub u konia – odpuśćcie na chwilę albo skończcie jazdę zupełnie. Zmęczone ciało nie będzie działało poprawniej i nie będzie starało się „bardziej” ;)

Najważniejsze już wiecie... więc przechodzimy do konkretów!

Ćwiczenie na poprawę dosiadu

Jazda za pomocą efektywnego dosiadu, używając ciężaru swego ciała i jego pozycji w siodle, nie jest wcale tak ciężka do zrozumienia, jak większość niedoświadczonych jeźdźców uważa. To tylko kwestia sprawienia, by nasz dosiad stał się "lżejszy" - to znaczy, ważne byśmy umieli używać naszego ciała i odpowiednio rozkładać swój ciężar w siodle, poprzez napinanie odpowiednich mięśni.

Wraz z Joanną Tragarz, naszą reprezentantką w ujeżdżeniu, spróbujemy Wam przedstawić kilka najczęściej popełnianych błędów oraz zaproponujemy jak je rozwiązać ;)

dosiad źródło: dressage.pl, fot. Klaudia Żyżylewska

Problem 1: Używanie zbyt dużo wodzy i niewystarczająco mocno dosiadu.

Jeździec nie potrafi zrobić przejścia do niższego chodu bez użycia wodzy.

Rozwiązanie: Zacznijcie ćwiczenie w kłusie anglezowanym. Starajcie się mieć swój środek ciężkości na środku siodła. W odpowiednim momencie, gdy będziecie już gotowi, usiądźcie na kilka taktów w siodło. Starajcie się swoim ciężarem ciała "nacisnąć" w dół. Pomoże Wam w tym mocniejsze napięcie mięśni brzucha. Pamiętajcie, by nie spinać ramion i pleców.

Trzymajcie rozluźnione nogi przy bokach konia, nie pozwalając, by machały się bezwiednie.

Pamiętajcie, by koniowi nie dawać sprzecznych sygnałów - chcecie zwolnić, więc ograniczcie pracę pomocy aktywizujących, a szczególnie łydek. Przytrzymajcie też lekko konia wodzami. Jeśli koń nie będzie reagował na Wasze pomoce, spróbujcie dodać komendę głosową w stylu: "hooola", "stęęęępem" albo "wooolniej". Tak naprawdę nie ważne co powiecie - ważne, by było to powiedziane wolno i spokojnie, z przeciąganiem pierwszej sylaby, by uspokoić zwierzę.

Czemu zwierzę może nie reagować? Ponieważ, jeśli wcześniej jasną dla niego komendą było mocne przytrzymanie wodzy, to czeka on na taki agresywny sygnał. Po co więc to zmieniać? Ponieważ chcemy usubtelniać nasze sygnały wobec konia, by nasze porozumiewanie się było dla niego przyjemne. By "mówić" do niego zrozumiałym szeptem, a nie niezrozumiałym krzykiem.

Jeśli koń mimo wszystko nie reaguje przez kilkanaście sekund, nie pozwalajcie tej sytuacji trwać i przerwijcie ćwiczenie, wracając do punktu wyjścia. Zacznijcie anglezować i po chwili spróbujcie jeszcze raz. Jeśli koń przejdzie do stępa od Waszego dosiadu i nieznacznego użycia wodzy, od razu go nagródźcie, najlepiej głosem, ponieważ tak jest najszybciej, można też oczywiście konia dodatkowo poklepać. Po chwili ruszcie kłusem i powtórzcie ćwiczenie. Z czasem koń powinien reagować szybciej i przejścia nie będą zajmowały Wam całej ściany ujeżdżalni ;) Pamiętajcie, by z każdym przejściem zmniejszać ilość napięcia na wodzy. Mniej używając wodzy, wzmocnicie pracę  i efektywność Waszego dosiadu ;)

pomoce jeźdźca źródło: dressage.pl, fot. Klaudia Żyżylewska

Problem 2: Używanie zbyt aktywnie łydek, a zbyt mało dosiadu, podczas przejść do wyższego chodu - ze stępa do kłusa.

Rozwiązanie: Do tego ćwiczenia przyda Wam się długi bat ujeżdżeniowy (nie palcat). Zacznijcie pracę od stępa, skupiając się na przejściach stęp-kłus. Siedząc na kościach kulszowych (jak poruszacie biodrami na boki, powinniście czuć, że siedzicie na tych kościach, które znajdują się pod pośladkami) i jadąc stępem, mocniej przytulcie uda do konia i spróbujcie "przyklejając" się siedzeniem do siodła, "przesunąć siodło do góry i w przód". Co to znaczy? To znaczy, że bez jeżdżenia pupą po siodle, spróbujcie popchnąć konia w przód i do góry biodrami, używając napiętych mięśni brzucha i zakłócając jego równowagę. Jeśli koń przyspieszy tylko stępa, "popchnijcie" go biodrami jeszcze raz, jednocześnie lekko uderzając go batem za swoją łydką.

Gdy koń ruszy kłusem, natychmiast nagródźcie go głosem (np. pozytywnym "braaawo") i przejdźcie do anglezowania.

Następnie powtórzcie ćwiczenie. Przejdźcie do stępa i jak najmniej używając łydek, popychając konia głównie dosiadem, ruszcie go znów kłusem. Pamiętajcie, że jedno takie "popchnięcie" może początkowo nie wystarczać. Spróbujcie kilka razy popchnąć go dosiadem, sygnał po sygnale, nie robiąc długich przerw (długie to już takie, które trwają sekundę i więcej).

Jeśli zwierzę nie reaguje przez dłuższy czas na nasze próby ruszenia przy pomocy dosiadu, pamiętajcie, by na chwilę odpuścić. Dajcie sobie i jemu odpocząć i po chwili spróbujcie jeszcze raz, pomagając sobie batem :) Po pewnym czasie, ograniczcie używanie bata.

Po opanowaniu przejść ze stępa do kłusa, spróbujcie przejść z kłusa do galopu. ALE! Nie tego samego dnia. Dajcie zwierzęciu przyswoić jedno, przez kilka treningów. Potem dopiero drugie.

Wbrew pozorom "przejścia" to najtrudniejsze ćwiczenie i "manewr", który wykonujemy na koniu. Przejścia pomiędzy niższym i wyższym chodem, przejścia ze chodu wyciągniętego do skróconego itd. To jakiej jakości jest chód Waszego konia i cała jazda, zależy właśnie od przejść.

Kiedyś usłyszeliśmy bardzo mądre stwierdzenie, od jednego z trenerów: "jeśli czuję na samym początku jazdy, że pierwsze ruszenie konia ze stój do stępa jest niewłaściwe, zatrzymuję go i ruszam jeszcze raz. To pierwsze przejście decyduje o tym, jaka będzie cała jazda". Coś w tym jest. Przecież, jeśli na początku ustalicie z koniem granice - z leniwym żwawsze tempo, bez konieczności ciągłego poganiania, a tego gorącego uspokoicie do stonowanego tempa, to jazda będzie dużo łatwiejsza.

poprawa pracy pomocy jeźdźca źródło: dressage.pl, fot. Klaudia Żyżylewska

Problem: Używanie zbyt aktywnie łydek, a zbyt mało dosiadu, podczas przejść do wyższego chodu - z kłusa do galopu.

Rozwiązanie: Jedź równym tempem w kłusie anglezowanym. Kiedy będziesz gotowy do zagalopowania usiądź w siodło na 2-3 kroki konia, wstrzymaj go lekko na wodzy, i (jak w poprzednim problemie) "popchnij dosiadem do góry i w przód", zmniejszając napięcie na wodzy. Jeśli czujesz, że nie zrozumiał pierwszego sygnału i nie przechodzi do galopu, natychmiast daj mu drugi sygnał. Nie pozwól mu się rozpędzić w kłusie.

Jeśli nie przeszedł do galopu, zwolnij i powtórz kolejne etapy zagalopowania. Usiądź w siodło, przytrzymaj konia lekko na wodzy, popchnij dosiadem i odpuść mocniejszy nacisk na wędzidło, lekko oddając rękę w przód.

Ćwiczenie to najlepiej wykonywać na dużym kole, które zapobiegnie rozpędzaniu się konia i wyeliminuje dodatkowy problem z zagalopowaniem na dobrą nogę :)


Mamy nadzieję, że nasze uwagi przydadzą Wam się w poprawianiu jakości i jasności przekazywanych koniowi sygnałów, co przełoży się na Wasze porozumienie.

W następnym artykule z tej serii, postaramy się omówić kolejne problemy - dotyczące rąk i nóg.