Koszyk 0

Brak produktów

0,00 € Razem

Koszyk Realizuj zamówienie

Produkt dodany poprawnie do Twojego koszyka
Idź do koszyka Kontynuuj zakupy

Andrzej Opłatek - DOJRZAŁE JEŹDZIECTWO

Opublikowano : 2016-10-25 16:30:52 Kategorie : Sport Rss feed

andrzej-oplatek-jezdziectwo-sprawilo-ze-szybciej-dojrzalem fot tła. M. Frysztak z kadraskoki.pl

Andrzej Opłatek – 19-letni zawodnik, reprezentant KJ HEAA, wieloletni członek Kadry Narodowej (2013-2016), Mistrz Polski Młodych Jeźdźców 2016, II Wicemistrz Polski Młodych Jeźdźców 2015, zwycięzca konkursu Grand Prix podczas CSI3* Ciekocinko 2015, Mistrz Polski Juniorów 2014, złoty medal podczas HPP Juniorów 2014, 8 miejsce podczas ME Arezzo 2014.

Andrzej w poniedziałek nad ranem wrócił z zawodów w Pekinie, gdzie udało mu się zdobyć srebrny medal dla Europy podczas turnieju w 22/10/16 China Horse Fair. Byliśmy niesamowicie ciekawi, jakie są jego wrażenia po powrocie! :)

Equishop: Udało się! Pierwszy taki wyjazd na inny kontynent i od razu z sukcesem - srebrnym medalem dla Europy. Jak wrażenia? Na czyje zaproszenie tam pojechałeś? Czy zawody w Pekinie różnią się czymś pomiędzy europejskimi? Opowiadaj! :)

Andrzej Opłatek: Do Polskiego Związku Jeździeckiego przysłano zaproszenie dla zawodników do 21 roku życia na zawody China Horse Fair. Zapytano mnie czy byłbym zainteresowany wzięciem udziału i po szybkiej konsultacji z moim trenerem - Krzysztofem Ludwiczakiem i rodzicami, podjąłem decyzję, że jadę. Na miejscu byliśmy już we środę wieczorem. Przydzielono nam wolontariusza, który pełnił rolę naszego przewodnika, oprowadzając nas po mieście. Zwiedziliśmy najważniejsze zabytki Pekinu takie jak Plac Tiananmen czy Tiantan Gongyuan ("Niebiańska Świątynia"), dzięki czemu mieliśmy szansę poczuć klimat miejsca.

Niewątpliwie jedna z najciekawszych przygód w moim życiu :) #china#horses#pink#stirrups

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Andrzej Oplatek (@andrzej_oplatek)

Same zawody odbywały się w ośrodku jeździeckim, który niegdyś słynął z dyscypliny polo. Obecnie pielęgnowane są tam wszystkie dyscypliny - zarówno skoki, jak i ujeżdżenie. Przed rozpoczęciem konkursów mogliśmy wybrać sobie konie z puli dostępnych, na których zdecydowaliśmy się startować - jednego na start indywidualny, a drugiego na start grupowy. Na każdego z nich można było wsiąść, by sprawdzić czy odpowiada nam jego temperament i umiejętności. Ja wybrałem sobie do jazdy indywidualnej ogiera Ferrari, który wyglądał nieco jak "półfryz", a do startów grupowych klacz Cotje. Jeśli chodzi o organizację, bardzo zdziwił nas jej brak :) Zupełnie inaczej niż na zawodach europejskich, w Chinach wszystko działo się "teraz" i było ustalane w ostatniej chwili. Niektórzy zawodnicy dostali swoje konie zupełnie z przypadku, do ostatniego momentu niektóre sprawy były wielką niewiadomą, ale mimo całego pośpiechu i dezorganizacji, wszystko udawało im się ostatecznie dopiąć i załatwić. Nie mam pojęcia czy tak wyglądają u nich wszystkie zawody, może to kwestia zupełnie innej kultury i temperamentu? W każdym razie miało to swój urok :) Do tego atmosfera była naprawdę wspaniała! Wyjazd do Chin traktuję głównie jako przygodę i nowe doświadczenie. Ze względu na wspaniałą zabawę, polecam wszystkim takie zawody. To świetna możliwość do poznawania nowych ludzi - zawodników z całego świata i zupełnie orientalnej kultury. To niepowtarzalne doświadczenie, które z pewnością chętnie powtórzę :) Equishop: Cofnijmy się teraz nieco w czasie - opowiedz nam proszę, jak zaczęła się Twoja przygoda z jeździectwem? Z jakim koniem zaliczyłeś swoje pierwsze zawody skokowe? Andrzej Opłatek: Będąc w wieku około 12 lat, zostałem zabrany przez rodziców na imprezę plenerową związaną z końmi. Tam wsiadłem pierwszy raz na konia i od tego momentu zaczęło mnie do tego ciągnąć. Na początku były to jakieś rekreacyjne jazdy w stajni znajomego rodziny w Turku, początkowo głównie oprowadzanki i lonże. Po 2-3 latach jazdy rekreacyjnej, poczułem, że chcę zająć się jeździectwem bardziej profesjonalnie. Zacząłem brać udział w zawodach, a także zmienił się mój trener - został nim p. Marcin Pakuła. Jednak były to wtedy wciąż półprofesjonalne starty, głównie w regionalnych, rzadziej ogólnopolskich zawodach. Dopiero kiedy moim trenerem został Krzysztof Ludwiczak moje jeździectwo wskoczyło na wyższy poziom. Moje pierwsze zawody skokowe zaliczyłem z dużym koniem – klaczą Diana. Nigdy nie miałem etapu jeżdżenia na kucach, ponieważ zawsze czułem, że to nie dla mnie :) Dzień, w którym pierwszy raz startowałem w skokach, był dla mnie jednym z bardziej stresujących momentów w moim życiu. Towarzyszyły temu ogromne emocje, ponieważ w ostatniej chwili zmieniono mi konia i nie startowałem tak jak było w planach, na koniu, na którym wcześniej wiele trenowałem. Całe zawody wspominam jednak bardzo pozytywnie :) Equishop: Dlaczego wybrałeś właśnie skoki? Andrzej Opłatek: Skoki pokrywają się z moim profilem zainteresowań. Lubię sporty ekstremalne, dostarczające wielu emocji, które wymagają refleksu i odwagi. Poza jeździectwem zdarza mi się uprawiać kitsurfing, snowboard czy wakeboard. Na swoim koncie mam też skok ze spadochronem - świetne przeżycie!

#the#best#sport#love#it#miss#summer#kitesurfing#sal#sunny#days#wonderful#time#adrenaline Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Andrzej Oplatek (@andrzej_oplatek)

Equishop: Z jakimi końmi miałeś okazję dotychczas współpracować? Które wspominasz jako te, które najbardziej ukształtowały Cię jako jeźdźca. Na jakich startujesz obecnie?

Andrzej Opłatek: Dotychczas jeździłem na wielu różnych koniach, ale nie młodszych niż 6-latki. Myślę, że każdy z nich wniósł coś do mojej jazdy i doświadczenia, którego zdobywanie w tym sporcie jest bardzo ważne. Współpraca z różnymi końmi uczy nas przecież, jak radzić sobie w każdej sytuacji. Bardzo ważna jest taka różnorodność, żeby się móc odpowiednio rozwijać.

Najważniejsze dla mnie konie to zdecydowanie: 11-letnia klacz westfalska - Light My Fire i 13-letni wałach polskiej hodowli rasy sp - El Camp. To z nimi pracuję najwięcej i to one mają ogromny wpływ na wzrost mojej świadomości jeździeckiej i doświadczenia.

Oba te konie bardzo różnią się między sobą charakterem. El Camp jest bardziej stonowany, nie jest taki gorący jak Light My Fire, trzeba go motywować do pracy na co dzień. Jest trochę takim pewnym siebie leniuchem, świadomym swojej siły i umiejętności, co czasem przysparza mi problemów podczas treningu.

Dodatkowo w następnym sezonie będę też częściej startował na Belycette K - 10-letniej klaczy rasy KWPN.

Cavaliada Kołobrzeg 2016 Andrzej Opłatek Andrzej podczas Cavaliady w Kołobrzegu na klaczy Light My Fire, 2016, fot. M. Frysztak z kadraskoki.pl
Andrzej na El Camp Jakubowice 2016 Andrzej na El Camp, Jakubowice 2016, fot. M. Frysztak z kadraskoki.pl

Equishop: Kto obecnie sprawuję rolę Twego jeździeckiego mentora i trenera? Jak wygląda Wasza współpraca?

Andrzej Opłatek: Moim trenerem jest Krzysztof Ludwiczak, z którym współpracuję już jakieś 5-6 lat. Mój trener to człowiek, na którym się wzoruję i którego podglądam zarówno podczas startów, jak i treningów, cały czas się inspirując i korzystając z jego wiedzy i doświadczenia. Chciałbym kiedyś, w przyszłości móc jeździć na takim poziomie jak on. Krzysiek jest na pewno takim trenerem, który nie mówi cały czas i nie powtarza wielokrotnie swoich wskazówek. Coś, co kiedyś zostało powiedziane, powinno być poprawione. Czeka, aż sam zorientuje się, że coś robię niezgodnie z jego radami. To uczy samodzielności. Myślę, że dzięki temu jestem w stanie jeździć sam, bez jego ciągłego nadzoru i pomocy. Krzysztof nauczył mnie też dobrej organizacji swojej pracy, bo sam jest świetnym organizatorem. To bardzo przydatna umiejętność, szczególnie podczas wyjazdów na zawody, kiedy wszystko trzeba przyszykować wcześniej i zaplanować. To również dzięki niemu nie mam problemów ze spóźnianiem się, bo u Krzysztofa "być na czas" oznaczało zawsze pojawienie się przynajmniej 15 min wcześniej :)

Mój trener pełnił przez ubiegłe lata rolę zarówno mojego mentora, jak i czasem rodzica, ponieważ spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Nigdy nie prowadził mnie za rękę, stawiał mi określone wymagania i granice. Myślę, że on i jeździectwo sprawiło, że szybciej dojrzałem.

#dream#team#heaahorses#competition#sport#showjumping Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Andrzej Oplatek (@andrzej_oplatek)

Equishop: Powiedz, a kto jeszcze poza Twoim trenerem stoi za wszystkimi Twoimi sukcesami? Andrzej Opłatek: Moim ogromnym wsparciem od zawsze byli rodzice, którym jestem ogromnie wdzięczny za to, że dali mi możliwość zajmowania się jeździectwem na takim poziomie. Od 2 lat pracuję również z psychologiem sportowym. Ta współpraca diametralnie zmieniła moje podejście do sportu i pozwoliła jeszcze lepiej ukształtować mnie jako młodego człowieka. Obecnie ze względu na mój pobyt w Warszawie głównie spotykamy się na zawodach, co pomaga mi przed startami. W swoim team'ie mam też rehabilitanta, który obecnie daje mi wskazówki na odległość, jak ma wyglądać mój trening na siłowni. To bardzo ważne, by pracować nad swoją kondycją fizyczną poza stajnią, z czego zdaje sobie sprawę coraz więcej polskich jeźdźców. Takie ćwiczenia pozwalają na eliminację ryzyka większości kontuzji. Equishop: A co najbardziej doceniasz w tym sporcie? Co Twoim zdaniem wyróżnia je wśród innych dyscyplin? Andrzej Opłatek: W jeździectwie najbardziej doceniam możliwość nawiązania relacji z koniem, szczególnie takiej, w której zwierzę chce dla nas pracować, w której jeździec i koń tworzą naprawdę zgraną, solidną parę. Jeździectwo to jedyna olimpijska dyscyplina sportu, w której pracujemy z żywym zwierzęciem, które też jest sportowcem. Zarówno konie, jak i my – jeźdźcy musimy być w dobrej kondycji fizycznej oraz psychicznej. Moim zdaniem najtrudniejsze jest właśnie stworzenie dobrej pary z konia i jeźdźca, a także spowodowanie żeby koń nam ufał i chciał skakać tak, jak my chcemy.

Mistrzostw Polski Młodych Jeźdźców 2016 Od lewej: Joanna Marciniak, Andrzej Opłatek i Zuzanna Gowin na podium Mistrzostw Polski Młodych Jeźdźców 2016, fot M. Frysztak z kadraskoki.pl

Equishop: A co Twoim zdaniem powinno charakteryzować „dobrego skoczka”? Czego Twoim zdaniem jeszcze brakuje Ci do tego ideału i nad czym starasz się pracować? Jakie cechy już udało Ci się w sobie wyrobić? Andrzej Opłatek: Na pewno „dobry skoczek” musi mieć „dobrą głowę”. Przeważnie zawodnicy jeżdżą na kilku koniach, na których startują w różnych konkursach, muszą być więc gotowi na szybkie przestawienie się, pamiętając o planie rozwoju każdego z nich. Dodatkowo mieć dobrą intuicję, wyczucie jeździeckie. Ważne by był również gotów zrezygnować ze swoich ambicji, pamiętając, by nie osiągać niczego za wszelką cenę. Miałem kiedyś taką sytuację na El Campie na zawodach w Budapeszcie, gdzie miałem wystartować w konkursie Grand Prix. Po przyjeździe na miejsce, zauważyłem, że El Camp nie jest w pełni zdrowy, mimo, że z pozoru wszystko wydawało się ok. Czułem, ze coś jest nie tak, że nie jest szczęśliwy i pełny energii jak zawsze. Niby nie kulał, ale wydawało mi się, że nie porusza całkowicie naturalnie. Do Budapesztu pojechałem sam, bez swego trenera, więc nie miałem za bardzo kogo poprosić o radę. Kogoś, kto by ocenił na żywo sytuację. Decyzja należała do mnie. Zdecydowałem, żeby nie startować i jechać do kliniki. Okazało się to dobrą decyzją i prawdopodobnie uchroniło mego konia przed poważną kontuzją. Equishop: Wyjeżdżając na takie międzynarodowe zawody jak w Budapeszcie, masz możliwość porównania poziomu jeździectwa w Polsce i poza jej granicami. Jak wyobrażasz sobie swoją dyscyplinę w Polsce za kilka lat? Co chciałbyś, żeby zostało wprowadzone, bądź zmienione? Andrzej Opłatek: Na pewno fajnie byłoby, gdyby jeździectwo stało się bardziej medialne, by poświęcano mu więcej godzin na antenie. Dzięki temu nasz sport zacząłby „żyć”, bo teraz niestety jest nieco w cieniu medialnym. Myślę, że w temacie poziomu organizacji zawodów w Polsce, wiele można byłoby jeszcze zrobić. Wciąż na większości zawodów nie dotrzymuje się obiecanych terminów czy godzin poszczególnych konkursów i startów. Bywa tak, że dany zawodnik już jest rozprężony i gotowy do startu, który miał się odbyć za kilka minut, a organizator informuje go w ostatniej chwili, że jego start został przesunięty o 20 min. To nieco męczące, bo nie wiadomo wtedy, co zrobić z rozgrzanym już koniem. Dalsza rozgrzewka doprowadzi do zbyt wczesnego zmęczenia konia, a stępowanie do ostygnięcia wszystkich rozgrzanych mięśni. Liczę jednak na to, że organizacja polskich zawodów powoli będzie ulegać zmianie. Tym bardziej, że managerem skoków jest w Polsce pan Wojciechowski, który robi wiele dobrego. Wiele do życzenia pozostawia także poziom kształcenia trenerów, który nie zdaje egzaminu najlepiej. W Polsce dosyć łatwo jest zdobyć uprawnienia. Trenerami i instruktorami często zostają ludzie zupełnie „z przypadku”. Dla porównania w Niemczech, by móc kształcić innych, trzeba włożyć o wiele więcej pracy. Najpierw idzie się do specjalnej szkoły, która wysyła swoich uczniów na praktyki do różnych stajni, prowadzonych przez znanych zawodników. Na jedno miejsce na stażu przypada po kilka lub kilkanaście osób, które chcą się dostać. Zaczyna się go od zupełnych podstaw - podściełając czy zamiatając stajnię.

#el#camp#my#best#one#jakubowice#silesia#summer#sunny#always#good#fun#horses#are#the#best#heaahorses Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Andrzej Oplatek (@andrzej_oplatek)
#silesia#equestrian#silver#round#final#beautiful#moments#horseshow#my#best#ElCamp#heaahorses Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Andrzej Oplatek (@andrzej_oplatek)

Equishop: A co planujesz na przyszłość? Chciałbyś mieć stały zawód niezwiązany z jeździectwem, czy może myślisz właśnie o roli trenera? Andrzej Opłatek: To pytania zbyt daleko wybiegające w przyszłość. Nie wiem czy znajdę na to czas, by w przyszłości być trenerem :) Jedno wiem na pewno - że chcę mieć drugą opcję, a nie być jedynie sportowcem. Wielu zawodników nie myśli o zabezpieczeniu swojej przyszłości, co będzie jeśli odniosą jakąś poważną kontuzję i nie będą mogli już więcej startować. Jeśli nie mamy jakiegoś „koła ratunkowego” w postaci pewnego zawodu, to nie jeździmy na 100%, mając zawsze z tyłu głowy obawę, że musimy uważać, by nasza kariera nie skończyła się zbyt szybko. Ja chciałem pójść na studia, również po to, by poznać nowych ludzi i nie ograniczać się jedynie do jeździeckiego światka, by móc rozwinąć skrzydła. Wybrałem kierunek zarządzania w języku angielskim na uczelni Leona Koźmińskiego w Warszawie, by w razie czego być gotowym kontynuować firmę rodziców, którzy zajmują się produkcją artykułów ogrodniczych :) Equishop: Wspomniałeś, że przeprowadziłeś się niedawno do Warszawy. Jak w takim razie wyglądają teraz Twoje treningi? Co się zmieniło? Andrzej Opłatek: Trenuję dosyć intensywnie, ponieważ aż od poniedziałku do soboty. Na treningach najczęściej pracuję ze swoimi końmi ujeżdżeniowo. Jednak w zależności od kalendarza moich startów, treningi dresażowe przeplatane są też skokowymi, włączając w to pracę na nisko zawieszonych drągach. Do tej pory, mieszkając w domu w Turku, trenowałem codziennie pod okiem Krzysztofa. Jednak od kiedy mieszkam w Warszawie widujemy się już tylko co jakiś czas, kiedy przyjeżdża przeprowadzić ze mną trening lub podczas startów. Equishop: To już ostatnie nasze pytanie: co uważasz za swoje największe osiągnięcie w tym sporcie? Jakie masz cele na najbliższy rok? Andrzej Opłatek: Największym moim sukcesem było wygranie konkursu Grand Prix podczas CSI3* Ciekocinko. Te zawody głęboko zapadły mi w pamięci, tym bardziej, że startował tam Abdulah Alsharbatly i wielu innych bardzo dobrych jeźdźcow. Tego samego dnia, jeszcze długo docierało do mnie, że udało mi się to zrobić :) W najbliższym roku myślę, że najważniejszą dla mnie imprezą będą Mistrzostwa Europy Młodych Jeźdźców. Mam nadzieję, że uda nam się wrócić stamtąd z medalem :)

#ElCamp#my#best#one#baltica#tour#summer#Ciekocinko#heaa#team#heaahorses Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Andrzej Oplatek (@andrzej_oplatek)
#me#&#my#super#girl#before#final#love#her#Spain#europeans#championships#some#relax#sun#heaahorses Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Andrzej Oplatek (@andrzej_oplatek)

Z pozostałymi sportowymi osiągnięciami Andrzeja możecie zapoznać się TUTAJ.

Nie wiemy jak Wy, ale my z pewnością będziemy obserwować przyszłe zmagania Andrzeja, trzymając za niego kciuki ????