Koszyk 0

Brak produktów

0,00 € Razem

Koszyk Realizuj zamówienie

Produkt dodany poprawnie do Twojego koszyka
Idź do koszyka Kontynuuj zakupy

Anna Sokólska – ŁUCZNICTWO KONNE

Opublikowano : 2015-12-18 11:19:58 Kategorie : Sport Rss feed

Anna Sokólska – najlepsza kobieta w Łucznictwie Konnym źródło tła: własne archiwum A. Sokólskiej

Jeździectwo nie jest sportem, który jest szczególnie promowany w mediach. Mało znane są nam twarze młodych zawodników, szczególnie z "niszowych" dyscyplin, to znaczy tych poza ujeżdżeniem i skokami przez przeszkody. Niewiele się o nich wspomina, mimo, że często są oni nagradzani nie tylko na krajowych, ale także międzynarodowych zawodach. Święcąc triumfy za granicą, w kraju nie są nawet rozpoznawani. Właśnie dlatego Equishop rozpoczyna serię wywiadów z osobami, które codziennie dokładają swoją cegiełkę do promowania kultury jeździeckiej. Młodzi i zdolni codziennie zmagają się z przeciwnościami - a jednak wciąż uparcie dążą do zamierzonego celu.

Nie każdy wie, że mamy się czym pochwalić w dyscyplinie Łucznictwa Konnego, że nasi zawodnicy wracają z pucharami z międzynarodowych zawodów. Mamy jednak nadzieję, że wkrótce się to zmieni i szczególnie Anię - pozna cała Polska :)

Anna Sokólska - to zawodniczka Klubu AMM Archery, najlepsza łuczniczka konna w Polsce jak i na świecie, mająca na swoim koncie wiele rekordów w tej konkurencji.

12196244_1474653582844431_5700077029192923105_n źródło: własne archiwum A. Sokólskiej, fot. Andrzej Wiktor

Ania mimo napiętego planu dnia i ciągłych treningów, znalazła dla nas czas, by odpowiedzieć na kilka pytań :)

Equishop: Pierwsze i najważniejsze pytanie - jak zaczęła się Twoja przygoda z jeździectwem? Kiedy związałaś się z Łucznictwem Konnym?

Anna: Dawno, dawno temu…. :) a dokładniej, to około 12 lat temu, byłam wtedy jeszcze nastolatką. Pierwsze kroki w jeździe i pierwszą współpracę z końmi rozpoczęłam w KJ Kres, znajdującym się niedaleko Białegostoku. W tym czasie uczęszczałam do Technikum Hodowli Koni w Supraślu i tam w trzeciej klasie poznałam ekipę, która przyjechała z Warszawy poprowadzić pierwsze w kraju warsztaty łucznictwa konnego. To był rok 2007. Na początku uważałam, że to jest tylko fajna zabawa, nic poważnego w porównaniu do takich dyscyplin jeździeckich jak skoki lub ujeżdżenie. Szczerze mówiąc to traktowałam te łuki w połączeniu z końmi jako pozytywne dziwactwo :) Jednak łucznicy konni zaczęli pojawiać się na Podlasiu coraz częściej, prowadzili szkolenia, pojawiły się pierwsze zawody. Jeden z nich, białostoczanin, Michał Sanczenko trenował regularnie w Bohonikach i Supraślu, więc i ja zaczęłam coraz częściej strzelać. Na poważnie zaczęłam praktykować Łucznictwo Konne w 2012 roku.

Equishop: Większość z nas nigdy nie widziała zawodów w Łucznictwie Konnym i nie jest w stanie sobie nawet ich wyobrazić. Opowiedz nam, na czym polegają i jak przebiegają takie zawody?

Anna: Zawody odbywają się na prostym lub lekko zakręconym torze o długości od 100 do 150m. Na całej długości trasy rozstawione są tarcze i należy w nie trafiać (najlepiej w środek :)), jadąc galopem. Tarcze są umieszczone, w zależności od konkurencji w różnych odległościach od osi toru (od 6 do 10m) i ustawione w różnych kierunkach (łucznik konny musi dobrze strzelać do przodu, w bok, do tyłu, pionowo w dół). W Polsce i na świecie najczęściej są rozgrywane konkurencje: koreańska, węgierska, kabak i tor polski.

Konkurencja węgierska:

Stworzona przez węgierskiego łucznika Kassai Lajosa, rozgrywana na większości międzynarodowych zawodów. Tor, po którym galopują konie ma długość 99m, obrotowa tarcza zlokalizowana jest w połowie toru, w odległości 9 m. Norma czasu to 18 sekund i jeżeli przejedziemy tor szybciej to otrzymujemy dodatkowe punkty za czas (1 pkt za 1 sek.), w przypadku przekroczenia limitu czasu – zawodnikowi przejazd nie jest zaliczany. Strzały łucznik może trzymać gdzie i jak chce. Wynik końcowy, po dziewięciu przejazdach to suma punktów z tarczy i punkty bonusowe za czas.

Konkurencja koreańska:

Konkurencja opisana w koreańskich źródłach historycznych. Charakteryzuje się raczej szybkimi przejazdami i strzałami z raczej niewielkich odległości (6-9m). Jednak tarcze są mniejsze, a strzały muszą być bardziej precyzyjne. Ta konkurencja składa się z trzech podkonkurencji, z angielskiego: Double, Triple i Multiple shot. Każdy z zawodników ma po dwa przejazdy (w sumie sześć) i strzela jeden raz do jednej tarczy. Najwyższy wynik na tarczy to tzw. „tygrys”, za pięć punktów. Tygrys dlatego, że na środku tarczy jest wizerunek głowy tygrysa i marzeniem każdego łucznika jest trafienie pod rząd pięciu tygrysów. To byłby majstersztyk! Mi się ta sztuka jak dotąd nie udała :)

Konkurencja kabak lub qabak:

Orientalna konkurencja, gdzie na prostym torze mamy jedną tarczę…. na wysokości od 8 do 20m. Strzela się tylko jeden raz i można otrzymać więcej punktów za styl, czyli oddanie strzału w bardzo trudnej do wykonania na koniu pozycji. Do tej konkurencji wskazane jest ćwiczenie jogi :P

Tor polski:

To nasza, współcześnie stworzona przez Michała Choczaja konkurencja. Odtwarza ona warunki bojowe lub polowanie z łukiem. Tor ma długość od 400 do 600, nawet 700 metrów, często z wieloma zakrętami, czasami jakimiś przeszkodami do ominięcia lub przeskoczenia. Trudny, ale bardzo ciekawy - ja go lubię. Daje mi duży kop adrenaliny. Tarcz też jest więcej, od 5 do czasami 12 szt. Dodatkowo są rozstawione po obu stronach toru (dlatego od jakiegoś czasu strzelam już na obie ręce), czasami w dołkach, na zakrętach lub w dużej (ponad 50m) odległości. Dla wielu łuczników to jazda bez trzymanki…. :)

Zawody w Turcji Ania na koniu Acinlik podczas zawodów w Bidze, Turcja, źródło: własne archiwum A. Sokólskiej
12391336_1485111945131928_6396116734309451301_n Ania na koniu Czanar podczas drugiego pokazu Łucznictwa Konnego, Stadnina Ogierów Białka, źródło: własne archiwum A. Sokólskiej

Equishop: Które zawody zrobiły na Tobie największe wrażenie bądź najbardziej zapadły Ci w pamięci?

Anna: Hmm... trudne, bardzo trudne pytanie, a to dlatego, że każde zawody są wyjątkowe na swój sposób. Sam wyjazd do Turcji, Malezji czy Japonii to jest już duże przeżycie. I turystycznie i sportowo. Ale jeśli miałabym wybierać, to wybrałabym moje pierwsze mistrzostwa świata w Korei w 2013 r. Indywidualnie mi wtedy nie poszło jakoś rewelacyjnie, głównie przez tremę i stres. Jednakże, drużynowo - z Michałami: Piaskiem i Sanczenko wystrzelałam złoty medal. W konkurencji indywidualnej, gdzie strąca się tarcze od największej (60 cm) do najmniejszej (20cm – to już naprawdę maleństwo do trafienia z galopującego konia) zajęłam dziesiąte miejsce. To zdecydowanie było dla mnie niesamowicie ważnym doświaczeniem.

Equishop: Jaka rasa i jaki typ koni jest najbardziej preferowany w Twojej dyscyplinie? Z jakimi końmi miałaś okazję dotychczas współpracować?

Anna: To może być trochę zaskakujące ale najlepsze są według mnie małe konie typu: konik polski, hucuł bądź koń czystej krwi arabskiej - takie rasy, które nie są wybijające w galopie. Obecnie jeżdżę na klaczy Eldetta rasy KWPN, która świetnie sprawdza się na zawodach w Polsce jak i podczas treningów. Eldetta nie "niesie" tak delikatnie jak mniejsze konie. Koledzy z mojej drużyny, którym czasami ją pożyczam na zawody, twierdzą, że jest lokomotywą i wysoko nosi. Dla mnie jest super - tym bardziej, że sama ją zajeździłam i przygotowałam pod łucznictwo - tak samo jak Czanara.

Podczas startów na wielu zawodach w kraju i za granicą miałam do czynienia z wieloma rasami koni i mogę powiedzieć, że np. konie rasy fryzyjskiej nie są najlepszymi do tego sportu. Mają wysoką fule galopu oraz noszą wysoko szyję, co mocno przeszkadza łucznikowi przy zakładaniu strzał oraz podczas strzelania do przodu.

Ania na klaczy Eldetta podczas Międzynarodowych Zawodów Łucznictwa Konnego Ania na klaczy Eldetta podczas Międzynarodowych Zawodów Łucznictwa Konnego na polach Grunwaldu, źródło: własne archiwum A. Sokólskiej
Mistrzostwa Świata Łucznictwa Konnego w Sokcho Mistrzostwa Świata Łucznictwa Konnego w Sokcho, Korea 2013, źródło: własne archiwum A. Sokólskiej

Equishop: Wraz z grupą AMM Archery organizujesz warsztaty łucznicze. Powiedz, gdzie się odbywają i co proponujecie uczestnikom takich warsztatów?

Anna: Warsztaty łucznictwa konnego oraz wschodniego/tradycyjnego (skierowane do wszystkich, nie tylko jeźdźców) prowadzimy w całym kraju. Najczęściej w naszych ośrodkach (Białystok i Warszawa), ale dość regularnie wyjeżdżamy do zaprzyjaźnionych stajni i szkolimy osoby w okolicach Olsztyna, Opola, pod Krakowem, Poznaniem. W 2016 roku mamy już zaplanowane wyjazdy w Bieszczady, do Gdańska i Bydgoszczy. Jesteśmy mobilni i jeżeli stajnia czy ośrodek jeździecki zgromadzi chętnych zainteresowanych łucznictwem konnym to z przyjemnością przyjedziemy. Warsztaty odbywają się w weekendy. Na wakacjach mamy propozycję dłuższych obozów szkoleniowych (4 i 6-dniowych). Oczywiście dysponujemy „zrobionymi” pod łucznictwo końmi, całym wyposażeniem łuczniczym, prawie dziesięcioletnim doświadczeniem w prowadzeniu tego typu szkoleń oraz możemy pochwalić się sukcesami naszych kursantów. Zdobywają medale na zawodach w kraju i za granicą, biorą udział w pokazach, inscenizacjach historycznych. Na koniec chciałam dodać, że szkolenia u nas prowadzą najlepsi instruktorzy, na czele z moim trenerem Michałem Choczajem :D

 Grupa AMM Archery podczas Cavaliada Tour w Lublinie 2015:

Equishop: A co uważasz za swoje największe osiągnięcie w tym sporcie? Jakie masz cele na najbliższy rok?

Anna: Za moje największe osiągnięcie uważam tegoroczne pobicie dwóch rekordów Polski. W najważniejszych konkurencjach: węgierskiej i koreańskiej oraz pierwsze miejsce w tegorocznym Pucharze Polski i pierwsze miejsce na międzynarodowych zawodach Łucznictwa Konnego w Japonii. To był naprawdę dobry rok i oby kolejny nie był gorszy… Chciałabym pobić ustanowione przez siebie rekordy oraz dostać kwalifikacje na Olimpiadę Sztuk Walki w Korei, gdzie dyscyplina Łucznictwa Konnego będzie miała miejsce pierwszy raz. Może udałoby mi się przywieźć z niej medal? :)

Ania nie tak dawno temu poprzez serwis Polak Potrafi rozpoczęła zbiórkę pieniędzy na swój wyjazd na wspomnianą już Olimpiadę Sztuk Walki w Korei oraz poprzedzające ją dwutygodniowe warsztaty łucznictwa konnego w RPA. Udało jej się już nazbierać większą cześć funduszy, ale wciąż brakuje jej środków, by mogła uczestniczyć we wszystkich zaplanowanych zawodach na ten rok (Szwecja DHA, Iran - Puchar Eurazji, Australia - Międzynarodowe Zawody Yabusame). Wszyscy chętni ją wesprzeć powinni zajrzeć TUTAJ.

Jeśli chcecie na bieżąco kibicować Ani - odwiedzajcie jej profil na Facebooku, gdzie znajdziecie też informacje o jej dotychczasowych sukcesach.

Mamy nadzieję, że Ani uda się zrealizować swoje cele na ten rok i będzie jeszcze długo reprezentowała nasz kraj na międzynarodowych arenach. Tego samego życzymy całej drużynie AMM Archery!

Drużyna AMM Archery Drużyna AMM Archery, źródło: ammarchery.pl, fot. Andrzej Wiktor