Koszyk 0

Brak produktów

0,00 € Razem

Koszyk Realizuj zamówienie

Produkt dodany poprawnie do Twojego koszyka
Idź do koszyka Kontynuuj zakupy

KINGSLAND - SPRZĘT JEŹDZIECKI. AKCESORIA JEŹDZIECKIE

Opublikowano : 2016-09-14 18:52:01 Kategorie : Produkty Rss feed

maxresdefault źródło: kingslandequestrian.com

Arystokratyczne logo i ponadczasowa elegancja – to zalety, dzięki którym Kingsland stało się jedną z najbardziej popularnych marek na świecie. Imperium Kingsland zostało stworzone przez Lin Kingsrød - kobietę, która niezmiennie od początku pozostaje również jego właścicielką. Jej głównym założeniem było stworzenie funkcjonalnych i niebanalnych ubrań i dodatków hippicznych, które będą mieszanką elegancji, klasyki jeździeckiej, a także odrobiny nowoczesności.

Obecnie, po upływie 17 lat od momentu założenia marki, Kingsland współpracuje z ponad 900 detalistami w 25 krajach, mając 35 własnych pracowników w biurach w Norwegii, Holandii i Chinach. Lin Kingsrød pozostaje projektantem i dyrektorem kreatywnym aż do dziś, dzięki czemu trzyma rękę na pulsie, mając wpływ zarówno na sposób promocji oraz to, co ukazuje się w kolejnych kolekcjach.

kingsland-w16 źródło: kingslandequestrian.com

Kingsland jest norweską marką, która od założenia w 1999 roku rozwinęła się na tyle, by stać się światowym i jednym z największych producentów odzieży i sprzętu jeździeckiego. Jej wzrastająca popularność spowodowała, że obecnie Kingsland prezentuje cztery kolekcje rocznie, m.in. projektując odzież startową dla jeźdźca czy tzw. „casual wear”, czyli ubrania na co dzień, nie tylko do sportu.

Kingsland posiada również dwie sub-marki: Kingsland Breeches Concept oraz Kingsland Dressage. Druga z nich powstała, dzięki nawiązaniu współpracy z czołową zawodniczką ujeżdżenia – Charlotte Dujardin, która stała się współ-kreatorem oraz twarzą kolekcji.

Będąc na jakichkolwiek zawodach czy na ujeżdżalni w przeciętnym ośrodku jeździeckim wszędzie dostrzeżemy logo Kingsland Equestrian. Możemy zakupić fraki jeździeckie damskiebryczesy z pełnym lejem czy białe bryczesy damskie oraz bryczesy męskie. Nazwa Kingsland znajduje się również na skarpetkach, cczaprakach czy nawet nausznikach.

"Wcześniej, nikt nie tworzył specjalnej odzieży jeździeckiej. Wszyscy skupiali się głównie na odzieży startowej. Dziś, stajnia stała się miejscem, gdzie każdy chce dobrze wyglądać. Myślę, że każdy kto nosi ubrania Kingsland czuje się pewnego rodzaju członkiem jeździeckiego "klubu" - opowiada Kingsrød - "Początkowo nie byłam pewna, czy powinnam projektować chociażby kurtki, ponieważ moja mama zawsze mówiła: <<Jeśli idziesz do stajni powinnaś założyć starą kurtkę>>. Dziś, jeźdźcy kupują nowe drogie ubrania, które zakładają do stajni! Nawet teraz uważam, że to dziwne” - ze śmiechem opowiada Lin.

Kim jest Lin Kingsrød?

lin-kingsrod
Lin Kingsrød - założycielka, właścicielka, projektant i dyrektor kreatywna marki Kingsland, źródło: kingslandequestrian.com

Lin Elisabeth Høgsås Kingsrød pochodzi z norweskiej rodziny jeździeckiej. Dorastała w małym miasteczku niedaleko Oslo, a swoje dzieciństwo spędziła w miejscowej szkółce jeździeckiej.

"Wraz z siostrą wypożyczałyśmy konie i pomagałyśmy w stajni. Obecnie, płaci się ludziom za opiekę nad swoim koniem. Wtedy to było raczej w stylu <<Proszę, czy mogłabym zająć się pani/pana koniem?>>" - opowiada Lin.

W wieku dwunastu lat, Lin i jej siostra Cecylia dostały swoje pierwsze kucyki i wkrótce dostały się do lokalnej sekcji skokowej.

Lin poznała swego męża na zawodach skokowych w Danii. Parą zaczęli być jednak dopiero po wielu latach od pierwszego spotkania. W 1998 roku pobrali się w norweskich górach.

Obecnie Lin, jej mąż Dag Ove Kingsrød i ich trójka dzieci Jonathan (13), Maria (11) i William (4) zamieszkują południowo-wschodnie okolice Oslo. Dom rodziny Kingsrød otoczony jest tradycyjnymi norweskimi budynkami z drewna: stajniami, halą z widokiem na jezioro oraz ogromem pastwisk. Stajnie wypełniają konie męża Lin, który startuje w dyscyplinie skoków oraz kucyki dzieciaków, które kontynuują rodzinną tradycję.

Dom jest dla Lin miejscem, w którym często pracuje i gdzie powstają jej szkice. Sama przyznaje, że najlepsze pomysły przychodzą jej do głowy podczas cichych weekendowych poranków, kiedy wstaje dużo wcześniej niż reszta rodziny. W ciągu tygodnia przesiaduje od 8 do 17 w biurze.

"Nie podróżuję dużo ze względu na dzieci. I niezbyt często robię sobie urlop. Miałam dwa tygodnie wolnego latem tego roku i wszyscy byli bardzo zaskoczeni." - opowiada Kingsrød.

Kingsrød jest doskonałym przykładem pracowitej, sumiennej dziewczyny, która ze zwykłego jeźdźca zmieniła się w nieustraszonego przedsiębiorcę, a swoją pasję przeobraziła w biznes. Wiele z jej pracowników również pochodzi z jeździeckiego światka, dzięki czemu lepiej rozumieją ideę marki.

"Kilka tygodni temu w gazecie czytałam artykuł o tym, że kobiety, uprawiające jeździectwo mają lepsze zdolności przywódcze i świetnie sprawdzają się jako członkowie zespołu. To stuprocentowa prawda! :) Wszystkie ciężko na to pracujemy" - mówi Kingsrød.

kingsland-2 źródło: kingslandequestrian.com

Początki marki Kingsland

Zanim Kingsland stał się 35-osobowym zespołem, w którego skład wchodzi biuro produkcyjne w Hong Kongu oraz biuro magazynowe w Danii - Kingsrød planowała sprzedaż produktów jedynie podczas zawodów, na których bywała jako skoczek. Chciała lokować swoje stoisko na tyle końskiej przyczepy.

"Na początku nie myślałam, że to będzie coś, dzięki czemu będę mogła zarabiać na życie. Chciałam robić rzeczy, które będą przydatne dla jeźdźców. Jak na przykład spodnie przeciwdeszczowe nakładane na bryczesy podczas startów w niepogodę. Potem zaczęłam robić podkolanówki na zawody i kurtki puchowe. Wtedy nikt ich nie robił. Teraz każdy je produkuje. Wiele z moich pomysłów było ryzykownych."

Pomysł na nazwę "Kingsland" przyszedł Lin do głowy podczas pobytu na terenie posiadłości znakomitego hodowcy i trenera Paula Schockemöhle w Niemczech, którego odwiedziła wraz z mężem.

Przyjaciółka Kingsrød, Sølvi Ann Waldeland, zajmowała się wtedy produkcją odzieży różnych marek w Hong Kongu. To ona zasugerowała Kingsrød żeby zaczęła projektować ubrania do jazdy konnej. Kingsrød i Waldeland rozpoczęły więc współpracę, startując z produkcją bryczesów, a następnie wprowadzając kolejne produkty.

Początkowo, by wypromować swoje produkty, Kingsrød i jej mąż rozdawali je swoim jeździeckim przyjaciołom i znajomym - zawodnikom, licząc na rozgłos m.in. Johnowi Whitakerowi.

"Znałam Johna Whitakera, ponieważ spotykaliśmy się na zawodach. Daliśmy też niektóre spodnie i kurtki grupie najlepszych norweskich jeźdźców. Kingsland zrobiło się trochę bardziej popularne." opowiada skromnie Lin - "Pamiętam, jak dostałam swoje pierwsze duże zamówienie faksem na 400 par bryczesów! Myślę, że dopiero wtedy ja i mój mąż nagle uświadomiliśmy sobie, że możemy zarobić na tym jakiekolwiek pieniądze".

riders4 źródło: kingslandequestrian.com

Kingsland nadal współpracuje z grupą najlepszych zawodników - ambasadorów marki. Wśród nich są m.in. Marlon Modolo Zanotelli (BEL), Gregory Wathelet (BEL), Laura Graves (USA), Geir Gulliksen (NOR), Carl Hester (GBR), Alan Davies (BEL), Anna Kasprzak (DEN) czy Charlotte Dujardin (GBR).

"Większość z tych zawodników jest na tyle znana i zasłużona w sporcie, że mogą wybierać wśród marek, z kim chcą, a z kim nie chcą współpracować. To strasznie miłe, że wybrali właśnie nas".

Dla Lin ważne jest, by w kampaniach i sesjach zdjęciowych kolekcji rolę modeli pełnili zawodnicy. Nie podobają jej się podstawieni modele, którzy nie rozumieją idei tworzonych przez nią produktów.

"Modele i modelki ze świata high fashion będą pasować do kampanii, jeśli Kingsland zamienimy na Gucci" - śmieje się Lin.

Współpraca z Charlotte Dujardin

Jedną z modelek Kingslanda i twarzą marki została Charlotte Dujardin już kilka sezonów temu. Jednakże, w tym roku po raz pierwszy stała się także współautorem kolekcji specjalnych Dressage by Charlottte Dujardin: lato 2016 oraz zima 2016. Dla Charlotte było to zupełnie nowe doświadczenie. Kolekcja lato 2016 zebrała jednak bardzo pozytywne opinie wśród klientów. Obie z kolekcji Dressage by Charlottte Dujardin obfitują w stonowane kolory takie jak: czerń, biel, szarość, odcienie niebieskiego i granatu, brązy. Charakteryzują je również proste kroje, co czyni je bardzo klasycznymi i ponadczasowymi. Wrażenie także robi jakość ich wykonania oraz powściągliwa ilość zdobień.

A jak opowiada o współpracy sama Charlotte?

„Ujeżdżenie wymaga samodyscypliny, dążenia do harmonii z koniem i ciężkiej pracy. Team Kingsland, tworząc swoje produkty, pamięta o tych wartościach, zwracając przy tym uwagę na detale i jakość wykonania. Nasza współpraca przy projektowaniu najnowszej kolekcji była dla mnie wspaniałym doświadczeniem. Skupiliśmy się na stworzeniu rzeczy, które będą modne, użyteczne i stylowe jednocześnie.”

(Charlotte Dujardin o kolekcji Dressage by Charlottte Dujardin Lato 2016)

kld_w162 źródło: kingslandequestrian.com

Kiedy Lin pierwszy raz pomyślała "udało się!"?

"Kiedy zobaczyłam jeźdźców, noszących moje ubrania. Nie zawodników, którym daliśmy różne produkty, by je promowali, ale ludzi, którzy wydali na nie swoje pieniądze i dokonali wyboru: wybrali Kingsland, a nie inną markę".

Obecnie Kingsland prezentuje cztery kolekcje rocznie. Kingsrød wciąż uczestniczy w tworzeniu każdej z nich, dzieląc pracę wraz z zespołem projektowym. Już jako dziecko zawsze zwracała uwagę na ciuchy, ale bardziej interesowało ją rysowanie ich i tworzenie rzeczy, coś z niczego.

"W szkole miałam najlepsze oceny ze sztuki. Wszystko co robiłam, musiało być wykonane na 110%. Czy nadal jestem perfekcjonistką? Troszkę. Muszę być całkowicie zadowolona z projektu. To tak jak z końmi. Zawsze musisz czuć, że nie tylko zwierzę, ale że ty też odwaliłeś dobrą robotę podczas treningu."

kl_w16162 źródło: kingslandequestrian.com

Do listopada 2015 Kingsrød miała 5-letnią przerwę od jeździectwa. Podczas świąt Bożego Narodzenia 2007 roku miała poważny wypadek: jeden z koni kopnął ją, a jej mąż znalazł ją nieprzytomną, leżącą na pastwisku i zadzwonił po pomoc. Lin została przetransportowana helikopterem pogotowia lotniczego. Okazało się, że jej czaszka była uszkodzona, a odpryski kości wbiły się w zwoje mózgowe.

"Później powiedziano mi, że gdybym dotarła do szpitala 30 minut później, nie miałabym szans na przeżycie. Byłam w szpitalu przez prawie trzy miesiące. Miałam zakaz jazdy konnej na co najmniej rok. Potem zaszłam w ciążę po raz trzeci, miałam dwójkę małych dzieci, ogrom pracy w Kingsland, a męża często nie było, bo jeździł na zawody, więc trudno było mi znaleźć czas na jazdę" - wspomina Lin.

To trochę ironia losu, że właścicielka marki jeździeckiej nie ma czasu, by regularnie jeździć konno. Obecnie Kingsrød chętnie skacze, ale jeździ wciąż sporadycznie.

"Mój wolny czas spędzam z dziećmi. Dzieci mają swoje kucyki tuż przy naszym domu, więc teraz tak nie tęsknię za końmi, bo wciąż je mam koło siebie. 15-letnia córka sąsiada często przychodzi do nas pojeździć razem z naszą Marią. Kiedy czasem je oglądam na ujeżdżalni jak skaczą, to śmieję się pod nosem, bo wygląda to jak mini-kampania Kingsland. Dziewczyny mają na sobie praktycznie wszystko z herbem Kingsland, kurtki, bryczesy, czapraki".

Lin przyznaje, że tak jak każdemu projektantowi, jej też zdarza się kryzys twórczy. Co wtedy robi? Idzie pobiegać. To pozwala jej oczyścić umysł.

"Mój mąż uważa, że zwariowałam, kiedy nawet zmęczona idę biegać. Ale to zawsze działa".

klc_lb_4_full źródło: kingslandequestrian.com

Dlaczego Kingsland?

“Kingsland to jakość. Nie tylko w materiale, ale także w prezentowanych wartościach. Chodzi o tradycję i siłę. Lubię ludzi i rzeczy, które wyglądają na solidne i mocne, a także odrobinę eleganckie. Zawsze ważna pozostaje też dla mnie wygoda. Moja córka policzyła kiedyś, ile par butów marki Converse mam w swojej szafie. 42 pary! Wygoda jest kluczem także w produktach dla jeźdźców." - stwierdza Lin.

Najnowsza kolekcja Kingsland jesień/zima 2016 pozostaje wierna, określonemu przez Lin DNA marki. Część produktów z tej kolekcji możecie znaleźć już na naszej stronie. Już wkrótce cała pojawi się w naszych sklepach - zarówno stacjonarnych, jak i internetowym! Nie możemy się doczekać, a Wy? :)