Koszyk 0

Brak produktów

0,00 € Razem

Koszyk Realizuj zamówienie

Produkt dodany poprawnie do Twojego koszyka
Idź do koszyka Kontynuuj zakupy

DOŚWIADCZONY KOŃ

Opublikowano : 2016-12-07 17:49:06 Kategorie : Sport Rss feed

kamila-rokita-tytulowe

Kamila Rokita - 18-letnia zawodniczka, reprezentantka WLKS Krakus, członek Kadry Narodowej 2015-2016, uczestnik Mistrzostw Europy Juniorów 2016 w Millstreet, srebro drużynowo w CSIOJ Pucharu Narodów Hagen 2016, złoto w Pucharze Narodów Ciekocinko 2016, brązowy medal podczas OOM Bogusławice 2013.


Equishop: Jak zaczęła się Twoja przygoda z jeździectwem? Jak to się stało, że związałaś się akurat ze skokami?

Kamila Rokita: Moja przygoda z jeździectwem rozpoczęła się gdy miałam 8 lat. Od zawsze byłam dzieckiem bardzo aktywnym i ciągnęło mnie do różnych sportów. Jazda konna była właściwie niespełnionym marzeniem z dzieciństwa mojej mamy. To właśnie ona, gdy byłam w drugiej klasie podstawówki, zapytała, czy nie chciałabym wziąć udziału w dwumiesięcznym kursie jazdy prowadzonym przez panią Annę Pachle w Krakowskim Klubie Jazdy Konnej. Ja oczywiście zgodziłam się z wielkim uśmiechem na twarzy :) Rodzice nie spodziewali się, że jeździectwo aż tak mi się to spodoba i będzie częścią mojej codzienności jeszcze przez kolejnych 10 lat aż do dziś. To, że będę chciała związać się ze skokami przez przeszkody, wiedziałam już po oddaniu pierwszego w życiu skoku, możliwość oderwania się od ziemi sprawiała mi ogromną przyjemność :) Za czasów, kiedy jeszcze jeździłam na kucach, zdarzyło mi się wystartować kilka razy w konkurencji WKKW, jednak gdy przesiadłam się na dużego konia, już w ogóle przestało mnie do tego ciągnąć.

Equishop: Wspomniałaś o czasie kucyków, a później dużych koni. Musiało się więc przez Twoje życie jeździeckie przewinąć chociaż kilka różnych koni. Jeśli miałabyś wybrać, to które wywarły największy wpływ na Twoją karierę i rozwój? Jak wygląda Twoja obecna podstawowa stawka koni? Masz jakieś młode wierzchowce, w których pokładasz nadzieje, na przyszłe starty?

Kamila Rokita: W mojej karierze jeździeckiej nie przewinęło się zbyt wiele koni. Na pewno zawsze miło będę wspominać mojego pierwszego własnego dużego konia - klacz Gaspra, na której jeździłam konkursy do 130 cm. To również na niej w 2013 roku udało mi się zdobyć brązowy medal na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w Bogusławicach :)

Kolejnym koniem, który na pewno na zawsze pozostanie w mojej pamięci, jest 17-letni wałach rasy KWPN - Santiago 7. Gdy na początku 2015 roku po raz pierwszy na niego wsiadłam, od razu się zakochałam. To właśnie dzięki niemu zaczęłam jeździć wyższe konkursy. Co więcej, po pół roku wybraliśmy się na Mistrzostwa Polski w Warce. Jakże wielkim zaskoczeniem było dla mnie zajęcie przez nas 5 miejsca :) Również dzięki niemu stałam się reprezentantką Kadry Narodowej w 2015 roku oraz zaczęłam pokazywać się na arenach międzynarodowych. W 2016 r. to właśnie na nim startowałam na Mistrzostwach Europy w Irlandii. Można powiedzieć, że jest to koń dzięki, któremu zaczęłam istnieć w świecie jeździeckim :) Santiago wciąż należy do mnie, jednak już znajduje się na emeryturze, spędzając czas na padokach w okolicy Krakowa.

W mojej obecnej stawce koni pozostał już tylko jeden koń - ogier Clinsmann Junior B, na którym jeżdżę Małe Rundy. Planuję jednak jego sprzedaż i wraz z moim trenerem poszukujemy jakiegoś przyszłościowego konia, na którym kiedyś może uda mi się zaistnieć w kategorii młodych jeźdźców.

Kamila Rokita - Gaspra Kamila i Gaspra, Mistrzostwa Małopolski 2012 Michałowice, fot. Jerzy Zagórski
Kamila Rokita i Santiago 7 Kamila i Santiago 7, HPP-J 2016 Dąbrówka Mała, fot. własne archiwum K. Rokity

Equishop: Znalezienie odpowiedniego konia do łatwych zadań nie należy. Jednak na pewno masz już nieco sprecyzowane oczekiwania. Opowiedz nam, jakiego szukasz? Na co zwracacie z trenerem największą uwagę oglądając konie? Jakie cechy fizyczne bądź psychiczne wierzchowca zniechęcają Cię do jego zakupu?

Kamila Rokita: Zdecydowanie zgadzam się z tym, że nie jest to łatwe zadanie. Moje oczekiwania muszę dostosować również do finansów, jakimi dysponuję. Ciężko jest mi dokładnie sprecyzować, jakiego konia szukam. Na pewno musi być to koń z dużym sercem do skoków, siłą oraz jakąkolwiek chęcią do współpracy :) Oczywiście priorytetem jest to, aby był zdrowy. Marzy mi się taki, który byłby chociaż trochę podobny z charakteru do Santiago, bo taki typ konia ewidentnie mi pasuje, choć nie wiem czy odnalezienie takiego będzie możliwe. Jak na razie wraz z Tomkiem mamy w planach wyjazd za granicę, by obejrzeć kilka koni. Zobaczymy, czy któryś z nich nam się spodoba. Jeśli nie to na pewno będziemy szukać dalej, aż do skutku :)

Kamila Rokita i Santiago 7 Kamila i Santiago 7, HPP-J 2016 Dąbrówka Mała, fot. własne archiwum K. Rokity

Equishop: A jak wyglądałaby Twoja wymarzona stawka koni – Twój podstawowy skład na najważniejsze zawody?

Kamila Rokita: Myślę, że posiadanie nawet dwóch czy trzech naprawdę dobrych koni pomogłoby mi znacznie rozwinąć skrzydła i dałoby mi możliwość rotowania nimi na zawodach. Oczywiście wspaniale byłoby, gdybym miała po kilka koni na rożnych etapach rozwoju. Wtedy te najstarsze, kończące swoja karierę, miałby kto zastąpić.

Chciałabym również pracować z młodymi końmi. Wiem, że nie jest to łatwe zadanie, ale dające dużą satysfakcję :) Poza tym uważam, że każdy koń jest inny i wnosi do naszej kariery nowe doświadczenia. Z im większą ilością uda nam się popracować, tym lepiej dla nas, młodych zawodników.

Kamila Rokita zgrupowanie Jakubowice 2016 Kamila (po prawej) podczas zgrupowania Kadry Narodowej Jakubowice 2016, fot. własne archiwum K. Rokity

Equishop: Tak naprawdę na arenie skoków pojawiłaś się dosyć niedawno. Kto doprowadził Cię tak wysoko koordynując Twoje treningi, przygotowując z Tobą plany startowe? Jak wygląda Wasza współpraca?

Kamila Rokita: Gdy jeździłam na wspomnianej wcześniej Gasprze, moim trenerem był Krzysztof Wójcik. To on "wyciągnął" mnie z "kucykowych nawyków" i nauczył jazdy na dużym koniu. To pod jego okiem doszłam do poziomu Małej Rundy oraz zdobyłam medal na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży w 2013 roku.

Następnie jakieś 3 lata temu zaczęłam trenować z Krzysztofem Leśniakiem, który namówił moich rodziców na kupno Santiago oraz koordynował moje treningi i plany startowe do Mistrzostw Europy. Z Krzyśkiem super nam się współpracowało, nigdy nie mieliśmy jakiś większych nieporozumień na linii zawodnik-trener. Krzysiek bardzo dobrze znał Santiago, ponieważ przede mną również w WLKSie jeździła na nim Natalia Koziarowska. Na treningach zawsze staraliśmy się nie przemęczać 17-letniego ”Dziadka”, aby na zawodach był świeży i miał siłę, by dać z siebie 100%. To właśnie pod okiem Krzyśka trafiłam do Kadry Narodowej oraz osiągnęłam prawie wszystkie swoje dotychczasowe sukcesy. Jeżdżąc z Krzyśkiem miałam również okazje wsiadać na wszystkie jego konie, co niewątpliwie wpłynęło na udoskonalenie poziomu mojej jazdy oraz wzrost doświadczenia w pracy z końmi. Równolegle poza Krzyśkiem, niejednokrotnie pomagał mi również trener pan Krzysztof Koziarowski.

Od ostanich ponad 3 miesięcy trenuję z Tomaszem Włodarskim. Właściwie, Tomka miałam okazje poznać już wcześniej, ponieważ to właśnie on rozprężał mnie podczas zawodów w Lamprechtshausen, Ciekocinku czy w Hagen. Tomek jest bardzo ambitny oraz mocno angażuje się w to co robi. Jest trenerem cierpliwym oraz szczegółowym, więc na treningu nigdy nie jest nudno. Do pracy z koniem wnosi dużo spokoju, którego niejednemu jeźdźcowi często brakuje :)

Equishop: Pomimo braku odpowiedniego konia na ten moment, wciąż nie przestajesz jeździć. Jak często w takim razie odbywają się Twoje treningi? Co obecnie pragniesz na nich osiągnąć bądź poprawić?

Kamila Rokita: W stajni jestem codziennie i sama pracuję z końmi. Treningi skokowe mam 2-3 razy w tygodniu. Obecnie, gdy zostałam jedynie z Clinsmannem pracujemy głownie nad moim dosiadem, ułożeniem nóg czy rąk. Tomek, jak już wspomniałam, jest pod tym względem bardzo szczegółowy, więc zawsze odnajdzie coś co można jeszcze poprawić :)

Kamila Rokita i Clinsmann Junior B Kamila i Clinsmann Junior B, ZO3* Jakubowice 2015, fot. Julia Świętochowska

Equishop: Jeśli miałabyś wymienić, jakie trzy cechy uważasz za najcenniejsze dla dobrego skoczka i dlaczego? Czy sama zauważasz je u siebie? Udało Ci się je wykształcić z upływem czasu i pracy włożonej na treningach?

Kamila Rokita: Cierpliwość, determinacja i opanowanie. Nasz sport wyróżnia się tym, że nasz sukces nie zależy tylko i wyłącznie od nas. Prawie nic nie przychodzi od razu, na wiele rzeczy trzeba poczekać. Jeździec musi wiedzieć, dlaczego uprawia ten sport i nie poddawać się. W jeździectwie nieraz coś nie wychodzi. Czasem to my, a czasem konie mają gorszy dzień. Mimo to, warto pracować dalej, by takich dni było jak najmniej. Nie można również nadmiernie ulegać emocjom podczas startów, starając się zachować chłodną głowę, ponieważ nerwy nie wpływają korzystnie na naszą relację ze zwierzęciem.

Santiago był koniem ”gorącym” i bardzo stresował się startami czy nawet treningami. W związku z tym, musiałam nauczyć się przy nim cierpliwości i opanowania. Z tym drugim bywało różnie. Na przykład ciężko było mi nie ulegać emocjom podczas Pucharów Narodów, gdzie mój wynik nie liczył się tylko dla mnie, ale również dla całej drużyny. Trochę stresu oczywiście wpływa mobilizująco, więc może tak było też w naszym przypadku :)

Equishop: A co najbardziej doceniasz w jeździectwie i co Twoim zdaniem wyróżnia je wśród innych sportów? Co uważasz za najtrudniejsze w swojej dyscyplinie?

Kamila Rokita: Jak już wspominałam wcześniej, w naszym sporcie na sukces pracuje nie tylko jeździec, ale również konie. Tu nie wszystko zależy od umiejętności czy techniki. Uważam, że bez dobrej relacji z koniem nie jesteśmy w stanie wykorzystać w pełni jego umiejętności. Im więcej my dajemy im opieki i zrozumienia, tym bardziej one starają się na parkurze i próbują ratować nas z podbramkowych sytuacji, które każdemu się czasem przytrafiają. Taka magiczna więź nie występuje raczej w żadnej innej dyscyplinie.

Najtrudniejsze w tym sporcie z pewnością jest zrozumienie naszych partnerów - koni. One nie potrafią mówić, więc nie powiedzą nam po prostu co im się podoba, co przeszkadza, a co boli. Wszystkiego musimy się sami domyślać, obserwować, co nie zawsze jest takie proste :)

Equishop: Skoro już mówimy o tym, co nie jest proste w jeździectwie... W każdym sporcie przychodzi „czas kryzysu”. Czy kiedykolwiek wydarzyło się coś, co postawiło Twoją dalszą karierę pod znakiem zapytania? Co sprawiło, że zaczęłaś się zastanawiać czy dalej chcesz uprawiać ten sport? Jak udało Ci się wyjść na prostą?

Kamila Rokita: Rzeczywiście, najtrudniejszym momentem w moim życiu była decyzja o emeryturze Santiago. Z początkiem listopada opuścił on stajnię w Swoszowicach, w której stał przez ostatnie ok. 5-6 lat. Strasznie przeżyłam to, że już nie będę widywać go na co dzień. Przez pierwszy tydzień po jego wyjeździe nie miałam nawet ochoty przyjeżdżać do Swoszowic. Przez jakiś czas unikałam nawet przechodzenia koło boksu, w którym zawsze stał „Dziadek”. Brakowało mi jego radosnego rżenia, gdy wchodziłam do stajni. Zresztą do tej pory mi tego brakuje. Odwiedzam go jednak często na padokach i widzę, że jest tam szczęśliwy, a przecież to właśnie o to mi chodziło :)

Kamila i Santiago 7, Mistrzostwa Polski Warka 2015 Kamila i Santiago 7, Mistrzostwa Polski Warka 2015, fot. Ewa Imielska
Kamila i Santiago Kamila i Santiago, fot. własne archiwum K. Rokity

Decyzja o emeryturze Santiago podjęłam niedługo po Mistrzostwach Europy, widząc jak ta trzydniowa podróż tam i z powrotem wpłynęła na jego wygląd i zdrowie. Zaplanowałam, że Mistrzostwa Polski w Jakubowicach 2016 zakończą jego sportową karierę. Do Jakubowic przyjechaliśmy pozytywnie nastawieni, Santiago przeszedł przegląd i wylosowaliśmy nr 6 na liście startowej. Jednak gdy wyszłam z nim z boksu zauważyłam, że coś jest nie tak. Santiago nie zachowywał się tak, jak zwykle. Do tego miał lekko spuchniętą nogę. Zdecydowałam, że nie będę ryzykować, mogąc narazić na szwank jego zdrowie i nie wystartowałam. Po dwóch latach wspólnej pracy szczęście „Dziadka” było dla mnie priorytetem. Po powrocie do domu okazało się, że mieliśmy strasznego pecha, ponieważ Santiago najprawdopodobniej się poślizgnął lub źle stanął.

Tydzień później był ”czysty” i zdrów jak ryba. Żałowałam, że nie udało nam się wystartować, lecz to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że to już czas by „Dziadek” odpoczął na łąkach. Jest mi z tym okropnie ciężko, jednak mam nadzieję, że gdy uda mi się kupić jakiegoś przyszłościowego konia to zastąpi mi on chociaż w jakimś stopniu Santiago ♥

Przy okazji muszę podziękować osobom, które czuwały nad zdrowiem i dobrym samopoczuciem „Dziadka” w sezonie 2016 – paniom: weterynarz Monice Szubart oraz fizjoterapeutce Agacie Siczek. To również one pomogły mu wrócić do formy po Mistrzostwach Europy. Bez nich nigdy nie miałby tak fachowej opieki.

Equishop: To smutna, ale bardzo dojrzała decyzja z Twojej strony. Jednak słuchając Cię, jesteśmy pewni, że słuszna.

To już ostatnie pytanie z naszej strony: co uważasz za swoje największy sukces? Jakie masz cele sportowe i treningowe na najbliższy rok?

Kamila Rokita: Za swój największy sukces uważam nominację na Mistrzostwa Europy w Millstreet. Oprócz tego byłam w ekipie, która zajęła drugie miejsce podczas bardzo trudnego Pucharu Narodów w Hagen i naprawdę niewiele brakowało nam do wygranej. Również za sukces uważam wygrany Puchar Narodów w Ciekocinku oraz 4 miejsce w Grand Prix Juniorów podczas Baltica Equestrian Tour 2016.

Moje cele sportowe i treningowe na przyszły rok zależne są głównie od wieku i umiejętności konia, którego mam nadzieje ze w najbliższym czasie kupię ☺

Equishop: W takim razie tego Ci życzymy! Oby Twoje poszukiwania były owocne i nie trwały długo! Dziękujemy za rozmowę.