Koszyk 0

Brak produktów

0,00 € Razem

Koszyk Realizuj zamówienie

Produkt dodany poprawnie do Twojego koszyka
Idź do koszyka Kontynuuj zakupy

NAUKA JAZDY KONNEJ CZ. 3

Opublikowano : 2016-12-31 18:17:03 Kategorie : Poradniki Rss feed

Ćwiczenia na dosiad, prace łydek i rąk jeźdźca fot. Mark Liebenberg

Dzisiaj kolejna część naszych artykułów o ćwiczeniach poprawiających działanie pomocy jeźdźca – pracy dosiadu, rąk i nóg. W poprzednim tekście poruszyliśmy głównie błędy dotyczące dosiadu, a także pracy rąk. Dziś skupimy się na pracy nóg jeźdźca ????

Jak poprawić działanie nóg?

Wypracowanie stabilnego i świadomego używania pomocy m.in. nóg, jest kluczem do rozwoju jeźdźca. Ucząc się używania pomocy w odpowiednim momencie i we właściwy sposób, powinniśmy również uczyć swego konia, by odpowiadał na nie prawidłowo. Często jednak na naszej drodze pojawiają się różnego rodzaju nieporozumienia.

Dziś skupimy się na problemach z użyciem pomocy jeźdźca, a dokładniej nóg :)

Problem 1: Noga uciekająca w przód bądź w tył.

Noga jeźdźca powinna znajdować się pod jego ciałem, a dokładniej idealnie pod jego środkiem ciężkości. Jeśli noga ucieka do tyłu, to nasz ciężar ciała przenosi się na przód i "lecimy" na końską szyję, co przyczynia się też do naszego "łatwiejszego" spadania. Postawę jeźdźca, w której noga ucieka zbyt mocno do przodu, można porównać do sytuacji, w której się potykamy - nasze nogi pozostają z tyłu, a ciało leci w przód. Dokładnie tak samo dzieje się na koniu. Zbyt mocno przesunięta noga w tył skutkuje padaniem na szyję konia.

Taka zbyt mocno cofnięta łydka działa na konia ograniczająco i przesuwająco, jeśli więc będziemy używać takiej łydki nieświadomie, nasz koń nigdy nie przyspieszy swego tempa, a w dodatku może zacząć przykładowo: wypadać zadem na zewnątrz. Co to wszystko znaczy? To znaczy, że nieświadomie będziemy działali naszą łydką zupełnie niepoprawnie, dając naszemu koniowi sprzeczne sygnały. Pochylona postawa sprawia dodatkowo, że nie tylko swoją równowagę zachwiejecie, ale także swego konia. Zwierzę, mając obciążony mocniej przód, będzie przyspieszało krok, próbując odnaleźć równowagę. Stąd nigdy nie uda Wam się zwolnić tempa chodu Waszego konia, kiedy pochylacie się do przodu.

Jeśli łydka ucieka nam zbyt mocno do przodu, przed popręg w stronę końskich łopatek, to analogicznie nasze ciało pozostaje za koniem. W takiej pozycji noga nie ma kontaktu z końskim bokiem, więc ciężko jest nam jej w ogóle używać, ponieważ wciąż walczymy o odzyskanie utraconej równowagi. Dodatkowo odchylone ciało jeźdźca jest sygnałem dla konia, by zwolnił. Nie oczekujcie więc, że taką postawą przyspieszycie krok leniwego wierzchowca.

poprawnie działająca noga jeźdźca Odpowiednia pozycja nogi jeźdźca, uniwersalna długość strzemion, fot. Dóra Klenovszki

Konie są zadowolone, kiedy czują się pewnie, a czują się tak, gdy rozumieją zachowanie jeźdźca, kiedy odczytują pewną powtarzalność i swego rodzaju rutynę, przewidywalne przyczyny i skutki. Pozytywnie odbierają więc cały czas lekko przylegającą nogę jeźdźca, niż taką, która pojawia się zupełnie znienacka, z impetem ściskając bok, a później znika.

Rozwiązanie: Po pierwsze, sprawdźcie długość swoich strzemion. Z ziemi, można je mniej więcej dopasować w następujący sposób: długość całego puśliska ze strzemieniem powinna mieścić się w długości od naszego nadgarstka do pachy. To tylko przybliżona wartość i tak zazwyczaj po znalezieniu się w siodle należy je nieco skorygować w zależności od tego, co planujemy i jaki mamy cel treningu.

A jaka długość strzemion jest odpowiednia? Uniwersalna długość to taka, w której po spuszczeniu luźno nogi w dół, koniec strzemienia dotyka naszej kostki bądź jest tuż pod nią. Strzemiona skokowe są analogicznie krótsze o 2-3 dziurki, a ujeżdżeniowe dłuższe od długości uniwersalnej.

Jaką długość strzemion wybrać? Do tego rodzaju ćwiczeń zdecydowanie najlepsza będzie długość uniwersalna. Skoro macie problem ze swoją równowagą, nie jesteście jeszcze gotowi na jazdę w innych długościach strzemion i powinniście wrócić do podstaw. U osób, które nie mają jeszcze odpowiedniej równowagi, które nie umieją wykorzystać swego dosiadu i odpowiednio rozłożyć swego ciężaru w siodle, nie powinny utrudniać sobie treningu zbyt długimi lub zbyt krótkimi strzemionami. Być może wielu z Was odkryje, że jak dotąd jeździło właśnie w długości skokowej ;)

koń i jeździec Odpowiednia długość strzemion to podstawa w poszukiwaniu równowagi, fot. D.Reichardt

Rozwiązanie tego problemu to długotrwały proces, który tak naprawdę najlepiej poprawia się na lonży. Jazda bez strzemion, a szczególnie anglezowanie oraz półsiad bez strzemion (tak, da się to zrobić, opierając się głównie na mięśniach ud), sprawią, że odnajdziecie swoja równowagę. Świetnym pomysłem jest także jazda w półsiadzie i anglezowanie w strzemionach z zamkniętymi oczami (oczywiście na lonży). Warto robić to wszystko bez wodzy, by móc skupić się tylko na swoim ciele.

W każdym ćwiczeniu starajcie się „objąć” konia swoim ciałem, czyli wszystkim, co macie dostępne - udami, kolanami, łydkami, pupą. Jednak nie trzymajcie się konia kurczowo, ale luźno, by każda część Waszego ciała „naciskała” w dół.

Wiele osób popełnia też błąd, nie wykorzystując w pełni strzemion. Spróbujcie opierać się na nich, ale nie przenosząc nań całego ciężaru ciała, tylko jakąś jego niedużą część. Ciężar ciała powinien być głównie oparty na Waszych udach, następnie trochę mniej na kolanie i jeszcze mniej na łydce i strzemieniu. O strzemię opieramy się tak, jak przy wchodzeniu po drabinie – każdy przecież bawił się na drabinkach placu zabaw jako dziecko czy wychodził z basenu. Przypomnijcie sobie to uczucie, kiedy stopa opiera się najszerszą częścią, tuż za palcami dotykając powierzchni wąskiego drążka. Opierając się o drążek przenosicie swój ciężar tak, że pięta schodzi nieco w dół. Skoro jako dzieci intuicyjnie wiemy, jak wejść po drabince na zjeżdżalnię, to i teraz powinniśmy sobie z tym poradzić ;) Postarajcie się więc nie stawać na palcach w strzemieniu, a oprzeć się o prawidłową część stopy i odpowiednio rozłożyć na niej swój ciężar ;)

Odpowiednio rozłożony ciężar w półsiadzie Odpowiednio rozłożony ciężar w półsiadzie, fot. SJH Foto

Przykładowe etapy szkolenia, by odnaleźć równowagę w siodle.

1. Jazda na lonży.

Korygowanie swoich pomocy sprawdza się najlepiej na lonży. Tylko niemądrzy jeźdźcy bronią się przed powrotem na lonżę, wyrywając się koniecznie na plac ujeżdżalni. Przecież to właśnie na lonży możecie skupić się tylko na sobie :) Im więcej poprawicie na lonży, tym łatwiej będzie się Wam jeździło samodzielnie!

Ćwiczenia w strzemionach, jednak bez wodzy:

1. Zaczynamy od wstawania zupełnie pionowo w stępie, wytrzymując jak najdłużej w takiej pozycji (na filmie poniżej 1:50). Nie chodzi o półsiad, a o stanie zupełnie pionowo w strzemionach. Pamiętajcie, by patrzeć przed siebie, plecy proste, biodra wypchnięte w przód, ciało zupełnie proste, ale nie noga – kolano musi być zgięte. Nie uda Wam się stać pionowo na prostych nogach, ponieważ nie będziecie mieli czym się przytrzymać konia. Udo musi więc być przyklejone, kolano zgięte, a łydka trzymająca się boku konia. Pamiętajcie, że w tej pozycji niesamowicie ważne jest jej położenie, to ona decyduje o Waszej równowadze. Jeśli stopa nie będzie w linii prostej pod Waszymi biodrami, po prostu nie ustoicie :)

2. Kolejnym etapem jest półsiad w stępie, nie będziemy tu tłumaczyć jak wygląda półsiad, tylko skupimy się na pracy nóg. Wykonując półsiad początkowo możemy podpierać się rękoma, ale z czasem opieramy na nich coraz mniejszy ciężar, podpieramy się tylko jedną ręką, a ostatecznie wcale :) Kiedy nie trzymacie się już rękoma, spróbujcie rozłożyć je na boki. Łatwiej utrzymać wtedy równowagę i mniej kusi nas by podeprzeć się dłonią ;)

3. Kolejny krok: spróbujcie nauczyć się utrzymać półsiad w stępie, wytrzymując tę pozycję podczas ruszania przez konia kłusem i w samym kłusie. Utrzymanie pozycji półsiadu podczas ruszania będzie początkowo trudne, ale sporo się podczas tego ćwiczenia nauczycie o swoim ciele i równowadze. Przynosi ono naprawdę spektakularne efekty. Musicie jednak zdać sobie sprawę, że na początku lepiej sprawdzi się koń, który nie zerwie się nagle do kłusa, ale taki który wykonuje spokojne przejścia na lonży ;)

4. Jeśli już opanowaliście poprzednie ćwiczenie i przejścia do kłusa, utrzymując półsiad, nie sprawiają Wam problemów, bez podpierania się rękoma, możecie spróbować przećwiczyć anglezowanie. Spróbujcie przećwiczyć motorykę anglezowania w stępie. Pamiętając o wypychaniu bioder podczas wstawania. Warto mieć na uwadze, że anglezowanie nie polega na nagłym poderwaniu się i odepchnięciu od konia, a następnie na spadnięciu z impetem w siodło. Starajcie się podnosić i opuszczać w siodło za pomocą łydki. Jak się tego nauczyć? Można to zrobić na koniu, który stoi. Wystarczy, że podniesiecie się do anglezowania (prosta sylwetka wypchnięte biodra) i z tej pozycji „w górze”, zaczniecie się bardzo powoli opuszczać, licząc do 5. W praktyce wygląda to tak, jakbyście pół fazy (od stój do wylądowania pupą w siodle) anglezowania robili w zwolnionym tempie. Takie spowolnione opuszczanie w siodło pomoże Wam w zwróceniu uwagi, na fakt, że to właśnie opuszczanie się w siodło jest trudniejszym zadaniem w anglezowaniu. Do samego „wstania” tak naprawdę wybija nas koń, więc nasza praca zaczyna się dopiero podczas „procesu siadania” :)

5. By poprawić swój kłus anglezowany, zacznijcie od półsiadu w stępie, następnie utrzymajcie się w półsiadzie podczas ruszenia kłusem przez konia i utrzymajcie tą pozycję także już w samym kłusie. Następnie postarajcie się bez siadania od razu od półsiadu przejść do anglezowania w kłusie. Początkowo może być to trudne, więc możecie lekko podpierać się podczas zmiany pozycji. Starajcie się jednak eliminować użycie rąk. Jeśli przejście Wam nie wyjdzie i stracicie równowagę, zacznijcie od początku. Stęp-półsiad-przejście w półsiadzie do kłusa-półsiad w kłusie-przejście do anglezowania. A wszystko to bez pełnego siadania w siodło ;)

6. Kolejny etap to swobodne przejścia. Zaczynamy od prawidłowego ruszenia ze stępa do kłusa, siedząc pupą w siodle. Zaczynamy anglezować i co kilka kroków bez pełnego siadania przechodzimy do półsiadu. I tak przez kilka kółek – jedna połówka koła to anglezowanie, druga półsiad ;) Pamiętajcie, by nie siadać w siodło pomiędzy zmianami pozycji i by starać się robić to bez podparcia rękoma.

7. Następny krok to robienie powyższego ćwiczenia anglezowanie-półsiad-anglezowanie z zamkniętymi oczami.

8. Ostatni etap ćwiczeń na lonży to wykonywanie różnych ćwiczeń rękoma podczas anglezowania, również można je robić podczas półsiadu (jak na poniższym filmie 2:50). Dobrym sprawdzeniem i utrwaleniem nabytych umiejętności jest stanie w strzemionach w kłusie, czyli to, co robiliśmy na początku w stępie. Fajnie sprawdza się też nieregularne wstawanie do anglezowania, czyli np. na 2 kroki siedzimy w siodle (jak przy zmianie nogi) i na 2 kroki zostajemy u góry. Takich kombinacji możemy wykonać mnóstwo, wszystko zależy od naszej wyobraźni ;)

Uprzedzając pytania i uwagi: przejścia w półsiadzie ze stępa do kłusa są tylko ćwiczeniem szkoleniowym, nie normą. Poza ćwiczeniem wiadomym jest, że to w pełnym siadzie robimy przejścia i jest to niepodważalna zasada. Nie siedząc w siodle w przejściu, nie mamy szansy na oddziaływanie dosiadem.

Nie róbcie wszystkiego podczas jednej jazdy. Poświęćcie temu kilka treningów, by dobrze to utrwalić. Powyższe ćwiczenia mogą okazać się bardzo męczące dla osób, które wcześniej nie używały swoich mięśni nóg wystarczająco mocno ;)

Problem: Koń nie reaguje na łydkę.

Problem ten będzie z jazdy na jazdę narastał – koń stanie się leniwy i nie będzie szanował swego jeźdźca. Przyczyną tego problemu jest jednak nieumiejętność jeźdźca, a brak reakcji zazwyczaj wynika z braku zrozumienia sygnałów przez konia.

Rozwiązanie: Nie próbujcie zakładać ostróg, a zainwestujcie w długi bat ujeżdżeniowy. Koń nie może jednak panicznie bać się bata. Użycie przez jeźdźca bata ma być dla niego jedynie wzmocnionym sygnałem, a nie czymś, czego się boi i od czego ucieka. Starajcie się od początku jazdy trzymać odpowiadające Wam tempo. Najlepiej, jeśli koń nie będzie poruszał się ani zbyt szybko, ani zbyt wolno. Mówi się, że jaki pierwszy stęp taka cała jazda. Jeśli więc po tym jak usiądziecie w siodło, dajecie koniowi łydkę, by ruszył i Waszym zdaniem robi to zbyt ospale, powtórzcie sygnał łydką, ale tym razem uderzając też jednocześnie batem za łydką. Nie może być to w dużym odstępie czasowym, ponieważ koń nie skojarzy już polecenia i będzie to dla niego zupełnie nowa sytuacja, która nie jest powiązana z leniwym ruszeniem. Zwierzę stwierdzi "jeździec uderzył mnie batem, nie wiem o co mu chodzi". Przygotujcie się więc na trening i nastawcie, że dziś Waszym nr 1 będzie wykorzystanie energii Waszego konia i utrzymywanie odpowiedniego tempa.

Jeśli po powtórzonej komendzie łydką z uderzeniem bata koń zareagował odpowiednio, ruszając żywszym stępem, nagrodźcie go głosem. Taka mocniejsza łydka musi być pojedyncza. Potem od razu wracamy do standardowej siły pomocy, a więc znowu mają stać się delikatne, żeby koń stał się bardziej wyczulony na nasze sygnały.

Jeśli podczas stępa, szczególnie w narożnikach ujeżdżalni koń zwolni, daj mu jedną odrobinę mocniejszą łydkę, dając mu jednocześnie szansę, by sam zaprezentował czego się już podczas treningu nauczył. Koń powinien przyspieszyć. Jeśli od razu nie widzisz reakcji, natychmiast użyj łydki jeszcze raz (nie wzmacniaj jej już), ale tym razem uderzając za nią batem.

Powtarzaj to w każdym chodzie. Koń ma respektować łydkę i odpowiednio na nią reagować. Jeśli nie rozumie lekkiego sygnału, nie można go wzmacniać i wzmacniać w nieskończoność, bo w końcu zaczniecie swego konia kopać, a on dalej będzie „głuchy”. Bat ujeżdżeniowy ma więc pełnić rolę przypomnienia, krótkiego sygnału „halo chłopie! Dałam łydkę!”. Starajmy się jednak dać zwierzęciu szansę, używając bata dopiero przy braku reakcji. Jeśli będziemy konsekwentni koń powinien szybko załapać o co nam chodzi.

Pamiętacie co koń robi kiedy mucha siada na jego sierści? Wprawia w drżenie swoją skórę, by ją zgonić, prawda? Jak bardzo musi być więc czuły, że drażnią go drobne musze nóżki! Nie dajcie się więc zwieść. Koń na pewno czuje Wasze chociażby muśnięcie łydką. Może jedynie nie rozumieć, o co Wam chodzi i tylko dlatego nie będzie wykonywał Waszych poleceń :)


Mamy nadzieję, że nasze uwagi nieco Wam rozjaśnią i pozwolą na poprawę komunikacji z Waszym zwierzakiem ;)