Koszyk 0

Brak produktów

0,00 € Razem

Koszyk Realizuj zamówienie

Produkt dodany poprawnie do Twojego koszyka
Idź do koszyka Kontynuuj zakupy

Alicja Trawińska - DYSCYPLINA UJEŻDŻENIE

Opublikowano : 2016-11-12 23:34:33 Kategorie : Sport Rss feed

alicja-trawinska-i-tak-wybralam-ujezdzenie fot. tła: Łukasz Kowalski

Alicja Trawińska – 17-letnia zawodniczka, członek Kadry Narodowej 2013-2016, uczestnik Mistrzostw Europy Pony Malmö 2015 (33 miejsce, w konkursie indywidualnym 66%), CDIP Future Champions Hagen 2014 i 2015 (6 msc w programie Kür 2015), CDIJ Mariakalnok 2016, zwycięzca HPP Juniorów Michałowice 2016, brązowy medal podczas Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych na Kucach 2014, złoto w kat. kuców podczas OOM Bogusławice 2013 i OOM Morawa 2014.


Equishop: Opowiedz nam, jak wyglądały Twoje początki jeździeckie? Dlaczego wybrałaś właśnie ujeżdżenie?

Alicja Trawińska: Konie były w moim życiu, odkąd pamiętam. Na wakacje jeździłam do rodziny pod Lesznem do stajni mego wujka. Tam też stawiałam pierwsze kroki na parkurach. Miałam siedem może osiem lat, kiedy wujek sprowadził dwa 3-letnie kuce z Niemiec i zaproponował moim rodzicom kupno jednego z nich. Poczekaliśmy z tą decyzją do czasu, gdy kuce były zajeżdżone. Wybrałam tego weselszego - Rocardo. To był świetny skoczek! Skakałam na nim do 12 roku życia. Mieliśmy nawet pojechać na OOM w skokach, ale niestety wkrótce okazało się, że stwierdzono u mnie szybko postępującą wadę wzroku. To zaprzepaściło moją szansę startu.

Po pewnym czasie zimą pojechałam na regionalne zawody ujeżdżeniowe. Zarówno Rocardo, jak i ja zaliczyliśmy sporą przerwę w treningach. Mimo to zajęliśmy dwukrotnie drugie miejsce. Wszyscy sędziowie zachwycali się moim kucykiem i tak wybrałam ujeżdżenie. Ponieważ moja mama w tym samym czasie kupiła dla siebie konia, pojawił się pomysł wybudowania własnej stajni. Rok później otworzyłyśmy z mamą Stajnię Pępowo: na 20 boksów, z 7 hektarami pastwisk i krytą ujeżdżalnią.

Stajnia Pępowo Fot. Stajnia Pępowo

Equishop: Możemy Ci tylko pozazdrościć, a jednocześnie pogratulować posiadania własnego ośrodka i zaangażowania Twoich rodziców :)

Za Tobą kilka lat w Kadrze Narodowej, wiele startów, zwycięstw i porażek. Powiedz, jeśli miałabyś wybrać, to które konie uważasz za najważniejsze w Twojej karierze jeździeckiej? Na jakich startujesz obecnie?

Alicja Trawińska: W mojej karierze sportowej do tej pory były raptem dwa konie: kuc Rocardo i Diego Ramirez. Oba są dla mnie bardzo ważne. Rocardo, jak już wspomniałam, był pierwszym koniem, z którym poznałam smak zawodów i zwycięstwa.

Obecnie to 8-letni wałach Diego stał się moim podstawowym koniem. Jest dla mnie ważny, ponieważ to mój pierwszy typowo ujeżdżeniowy wierzchowiec, z którym w dodatku w tym roku rozpoczęłam swój pierwszy sezon juniorstwa, zresztą bardzo udany. Oba konie cenię bardzo za ich charakter i chęć do współpracy.

Muszę też wspomnieć o kucyku Kidziu, z którym zaczynałam przygodę z jeździectwem. Do dziś stoi w naszej stajni, ucząc najmłodsze dzieci podstaw jeździectwa. Ma u nas dożywotnio zapewnione miejsce.

Alicja i kuc Rocardo Alicja i kuc Rocardo, fot. własne archiwum A.Trawińskiej
Alicja Trawińska i Diego Ramirez Alicja i Diego Ramirez, źródło: dressage.pl, fot. Natalia Łabuzek
Alicja Trawińska i Diego Ramirez źródło: dressage.pl, fot. Natalia Łabuzek

Equishop: Jesteś młodym zawodnikiem i wciąż potrzebujesz, by ktoś sprawował pieczę nad Twoim szkoleniem. Z kim konsultujesz swoje treningi i plany startowe? Z kim miałaś jak dotąd okazję współpracować?

Alicja Trawińska: Początkowo rolę mego trenera pełniła pani Marlena Gruca –Rucińska, z którą zdobyłam pierwszy medal OOM.

Plany startowe i szkoleniowe ustalamy wspólnie z moją mamą i trenerem, którym jest Arkadiusz Ignasiak. Mieszkamy na „daleko wysuniętej północy”, więc praktycznie wszystkie konsultacje i starty wiążą się z dalekimi wyjazdami. Jednak dzięki zaangażowaniu całej rodziny i mego trenera udało nam się do tej pory skorzystać z konsultacji m.in. z Birgitt van der Eijken czy Johan'em Bemelmansem.

Duże znaczenie ma dla mnie też życzliwość środowiska ujeżdżeniowego, które informuje nas o planowanych szkoleniach (panie Aleksandra i Joanna Szulc, pani Zosia Wojtkowska oraz pani Dominika Kraśko-Białek, dzięki której w najbliższym czasie wezmę udział w klinice z Johanem Zagersem).

bm-horse-diego-ramirez-21-07-2016-1-arkadiusz-ignasiak Alicja i jej trener Arkadiusz Ignasiak w BM Horse, lipiec 2016, fot. własne archiwum A. Trawińskiej

Equishop: Wspomniałaś o wielu osobach, które pomogły Ci w rozwoju Twojej kariery jeździeckiej. Kto był jak dotąd i wciąż jest dla Ciebie tym największym wsparciem?

Alicja Trawińska: Zawsze najbardziej wspierała mnie moja mama. Można powiedzieć, że odziedziczyłam po niej pasję, choć ona zawsze bardziej interesowała się WKKW. Na początku mojej przygody jeździeckiej to ona woziła mnie do stajni, pomagała mi i tłumaczyła, kiedy coś nie wychodziło. Gdy jeżdżę bez trenera, stara się mi pomagać, wiedząc o naszym planie treningowym i o tym, nad czym należy jeszcze popracować. Mamy bardzo podobny gust, więc gdy oglądamy konie, często podobają nam się te same.

Ważną osobą w mojej karierze był i jest także mój tata, który do dziś dzielnie wozi mnie na zawody, a czasami są to niebagatelne odległości (na przykład do Hagen ok. 1200 km).

Equishop: Skoro już mówimy o wyjazdach, to które zawody zrobiły na Tobie największe wrażenie bądź najbardziej zapadły Ci w pamięci?

Alicja Trawińska: Największe wrażenie zrobiły na mnie Mistrzostwa Europy. Atmosfera na tych zawodach była niesamowita, wszyscy cieszyli się z samego faktu uczestnictwa, z tego, że udało im się tam dotrzeć po trudnym sezonie. Nie było mowy o ciężkiej atmosferze rywalizacji. To była ogólna integracja i wzajemne kibicowanie, wspieranie się.

Equishop: Umiejętność kibicowania innym i godzenia się z własną porażką to bardzo cenne cechy. Co jeszcze Twoim zdaniem powinno charakteryzować „dobrego dresażystę”? Czego Twoim zdaniem brakuje Ci do tego ideału i nad czym starasz się pracować?

Alicja Trawińska: Na pewno cierpliwość, opanowanie, zdolność do wyrzeczeń, konsekwencja, umiejętność koncentracji, chęć doskonalenia się i… gruby portfel. Ja ciągle pracuję nad cierpliwością i zawsze obstawiam totolotka, gdy tylko jest duża kumulacja :)

Equishop: Spory budżet każdemu z nas by się przydał :)

Mówimy ciągle o pozytywnych rzeczach, więc czas zapytać też o te mniej przyjemne. Czy doświadczyłaś kiedyś czegoś w rodzaju „jeździeckiego kryzysu”? Czy kiedykolwiek wahałaś się, czy ten sport jest w ogóle dla Ciebie?

Alicja Trawińska: Tak, miałam taki moment, gdy jeszcze nie mieliśmy stajni, a Rocardo był młody. Jednak był to tylko moment. Teraz jestem pewna, że ten sport jest dla mnie.

Alicja i Diego, 2016 Alicja i Diego, 2016, fot. Łukasz Kowalski
Alicja i Diego, 2016 Alicja i Diego, 2016, fot. Łukasz Kowalski

Equishop: A co takiego najbardziej doceniasz w jeździectwie i co Twoim zdaniem wyróżnia je wśród innych sportów? Co uważasz za najtrudniejsze w swojej dyscyplinie?

Alicja Trawińska: Najbardziej doceniam możliwość obcowania ze zwierzętami i to właśnie jest w tym sporcie inne, ale też najtrudniejsze, ponieważ z każdym koniem musimy znaleźć nić porozumienia. Czasami trzeba się mocno nagłowić, jak to zrobić. Na przykład Diego jest wiecznym dzieckiem. Trzeba go chwalić za wszystko, co zrobi dobrze, pobawić się po treningu. Zupełnie inaczej było z Rocardo, który po treningu wolał mieć święty spokój.

3-09-2Equishop: A jak wyobrażasz sobie swoją dyscyplinę w Polsce za kilka lat? Co chciałabyś, by zostało wprowadzone bądź zmienione?

Alicja Trawińska: W wersji optymistycznej? Marzyłabym o takiej sytuacji: wielu trenerów ujeżdżenia do wyboru. Sprawujący nad nami pieczę trener Kadry Narodowej. PZJ dba o regularne szkolenia. Sponsorzy pchają się drzwiami i oknami. W kategoriach dzieci i juniorów startuje po kilkadziesiąt koni w konkursie. Organizujemy w Polsce przynajmniej 6-8 zawodów międzynarodowych w tym CDIP i CDIO. Regularnie wystawiamy ekipy na zawody w Europie. Mamy wielu świetnie wyszkolonych, bezstronnych sędziów.

Tak widziałabym przyszłość.

Jeżeli chodzi o zmiany, to są one zapowiadane od dawna (szkolenia sędziów, konsultacje zagranicznych trenerów opłacane przez PZJ, szkolenie dzieci itp.). Miejmy nadzieję, że nadejdą jak najszybciej, a z biegiem czasu PZJ będzie dla zawodników coraz większym wsparciem, partnerem ułatwiającym planowanie i osiąganie celów.

W Polsce często stawia się na jeźdźców utytułowanych, nierzadko posiadających już sponsorów. Niestety zbyt mało uwagi poświęca się szkoleniu na poziomie podstawowym, które jest bazą do wychowania następnych pokoleń sportowców. W Europie Zachodniej szkolenie młodzieży jest zorganizowane zupełnie inaczej, co zapewnia im świetne wyniki we wszystkich kategoriach wiekowych.

Equishop: A jak widzisz własną przyszłość?

Alicja Trawińska: Nie mam jeszcze sprecyzowanych planów, jeśli chodzi o studia. W przyszłości chciałabym pracować z końmi, ale jeszcze nie wiem, czy będzie to moje główne zajęcie. Mam nadzieje, że będę nadal rozwijać się ujeżdżeniowo. W przyszłym roku czeka mnie przejście do wyższej kategorii wiekowej i chciałabym być przygotowana jak najlepiej.

Equishop: No właśnie, wkrótce staniesz się 2016-04-03-334młodym jeźdźcem, a za 3 kolejne lata seniorem. Myślałaś już o kupnie konia na ten najważniejszy okres – seniorski? Czy to może Diego Ramirez ma stać się tym koniem, z którym planujesz osiągnąć sukces?

Alicja Trawińska: Diego jeszcze nie widzę w tej roli, ponieważ nie wiem czy ma on predyspozycje do konkursów poziomu Grand Prix. Bardzo trudno jest znaleźć wierzchowca o odpowiednich cechach fizycznych i psychicznych, który ma szansę dojść do najwyższego poziomu. Mam tę myśl z tyłu głowy i cały czas rozglądam się za drugim koniem.

Equishop: A jakie są Twoje plany jeździeckie na nadchodzący rok? Z jakiego dotychczasowego osiągnięcia jesteś najbardziej dumna?

Alicja Trawińska: Największym moim osiągnięciem jest zdecydowanie wyjazd na Mistrzostwa Europy Kuców do Malmo w 2015, gdzie zajęłam 33 miejsce. Najbliższy rok zapowiada się bardzo pracowicie. Planujemy wyjazdy między innymi na HPP, CDIOJ Mariakalnok, CDIOJ Hagen, Mistrzostwa Polski oraz być może na Mistrzostwa Europy, których lokalizacja jak dotąd nie jest znana.

2017 rok będzie pracowity również ze względu na konieczność pracy nad elementami z poziomu klasy CC. Mam nadzieję, że uda mi się to jakoś pogodzić z wyjazdami na zawody i szkołą.

Equishop: W takim razie nie pozostaje nam nic innego, jak życzyć Ci powiedzenia! Będziemy trzymać kciuki zarówno za Ciebie, jak i za Diego. Miejmy nadzieję, że w 2017 będzie o Was głośno! Dziękujemy za rozmowę.

Alicja Trawińska: Dziękuję.


Jeśli chcecie na bieżąco kibicować i śledzić poczynania Alicji i jej konia Diego Ramirez odwiedzajcie ich Fanpage Diego Ramirez oraz obserwujcie serwis dressage.pl, gdzie zamieszczane są najświeższe nowinki dotyczące ujeżdżenia ????