Wyprzedaż kolekcji Lato 2019 Animo, Equiline, Kingsland, Pikeur! Zobacz wyprzedaż
X
Koszyk 0

Brak produktów

0,00 € Razem

Koszyk Realizuj zamówienie

Produkt dodany poprawnie do Twojego koszyka
Idź do koszyka Kontynuuj zakupy

Anna Wojtkowska - DRESSAGE

Opublikowano : 2016-09-24 12:13:04 Kategorie : Sport Rss feed

anna-wojtkowska-o-ujezdzeniu-malych-i-duzych-sukcesach Anna Wojtkowska w kasku Samshield Shadowmatt źródło tła: dressage.pl, fot. Łukasz Kowalski

Anna-Maria Wojtkowska – 16-letnia zawodniczka, reprezentantka KS Centurion, członek Kadry Narodowej (2015-2016), Wicemistrzyni Polski Juniorów 2016, brązowa medalistka Finału HPP Juniorów 2016, podwójne złoto podczas HPP Juniorów Młodszych 2015, złoto w kat. dużych koni i srebro w kat. kuców podczas OOM 2014.

Ania właśnie wróciła z CDI Budapest-Fót z Węgier, gdzie w piątkowym konkursie udało jej się zająć z koniem Pascal 3 miejsce z wynikiem 65,990%, w sobotnim konkursie indywidualnym 2 miejsce z wynikiem 66,800%, a w niedzielę w programie do muzyki 5 miejsce (66,583%) (więcej informacji znajdziecie TUTAJ). Jesteśmy ogromnie dumni z jej sukcesu i cieszymy się, że pomiędzy startami znalazła chociaż chwilkę, by odpowiedzieć na kilka naszych pytań :)

Anna Wojtkowska i Pascal MP Bajardo 2016 Ania w kasku Samshield Shadowmatt i Pascal podczas MP Bajardo 2016, źródło: dressage.pl, fot. Natalia Łabuzek Photography

Equishop: Opowiedz nam, jak zaczęła się Twoja przygoda z jeździectwem? Dlaczego wybrałaś właśnie ujeżdżenie?

Anna-Maria Wojtkowska: Moja przygoda z końmi i jeździectwem zaczęła się tak bardziej na poważnie w 2006 roku, kiedy moja mama zapisała mnie do szkółki w SJK Pa-Ta-Taj w Kaniach Helenowskich. Już przedtem bardzo lubiłam konie, brałam pojedyncze lekcje jazdy na lonży i nie było opcji, żebym nie wzięła udziału w oprowadzance, jeżeli nadarzyła się taka okazja. Byłam dosyć aspołecznym dzieckiem, zamkniętym w swoim świecie. Rodzice chcieli mnie otworzyć na rówieśników i wykorzystali w tym celu ten szczególny sport, jakim jest jeździectwo. Co tu dużo mówić – udało im się :)

Wybrałam ujeżdżenie, ponieważ bardzo wcześnie (w 2008 roku) trafiłam do stajni nastawionej głównie na tę dyscyplinę – do KS Centurion. Tam podziwiałam zawodników i konie, wykonujących zaawansowane elementy i zakochałam się w tym. Oprócz tego nigdy nie byłam bardzo pewnym siebie jeźdźcem. Parkurowa prędkość i adrenalina to raczej nie dla mnie.

Equishop: Jeśli miałabyś wybrać, to które konie uważasz za najważniejsze w Twojej karierze jeździeckiej? Na jakich startujesz obecnie?

Anna-Maria Wojtkowska: Obecnie startuję tylko na Pascalu – skarogniadym wałachu rasy sp. Każdy z koni, z którym miałam okazję dłużej współpracować, miał duże znaczenie dla mojego rozwoju jeździeckiego. Mój pierwszy dzierżawiony kucyk – Derino (wł. Ewa Hamkało i Ewa Jacuta) – wprowadził mnie w świat sportu. To właśnie na nim miałam swój pierwszy debiut na czworobokach. Na następnym kucu Be My Boy jeździłam tylko dwa miesiące. Nasza współpraca zakończyła się, gdy poniósł mnie na zawodach i spowodował że przez następne dwa lata panicznie bałam się jeździć. To zdarzenie miało duży wpływ na moją „karierę” jeździecką.

Jeśli miałabym wybrać najważniejsze dla mnie konie to zdecydowanie: Moreliom Americum Dingo i Pascal, ponieważ to właśnie z nimi zaczęłam startować w konkursach na wyższym poziomie i to na nich wygrywałam pierwsze puchary.

Anna Wojtkowska i Pascal MP Bajardo 2016 Ania w kasku Samshield Shadowmatt i Pascal podczas MP Bajardo 2016, źródło: dressage.pl, fot. Natalia Łabuzek Photography

Equishop: Z Pascalem i Moreliom Americum Dingo macie za sobą już dosyć długi staż, jeśli chodzi o współpracę. Możesz nam opowiedzieć więcej o tych koniach? Czym się między sobą różnią, jak się z nimi pracuje i co w każdym z nich cenisz sobie najbardziej?

Anna-Maria Wojtkowska: Przede wszystkim Dingo to taki prawdziwy kuc. Ma swój charakterek, uwielbia być w centrum uwagi, podczas jazdy cały czas testuje umiejętności jeźdźca. Bywają dni, kiedy najchętniej nie ruszyłby się z miejsca i nic nie jest w stanie go zaskoczyć. Zdarzają się także i takie, w których wszystko staje się straszne i wiecznie przed czymś ucieka, łatwo się płosząc.

Z kolei Pascal jest uosobieniem spokoju. To taki wielki (175cm w kłębie) misiek, który woli towarzystwo ludzkie od końskiego. Praktycznie nigdy nie daje się ponieść typowo końskim „emocjom” i instynktownej naturze. Jest bardzo dobrym profesorem, ponieważ jeśli jeździec poprosi go o wykonanie ruchu w sposób poprawny, to zawsze odpowie, jeśli nie, to po prostu będzie szedł dalej.

Tak jak już wspomniałam, aktualnie nie startuję już na Dingo, więc nie trenuję z nim intensywnie. Skupiam się na jazdach bez wędzidła i bez ogłowia, a także przypominam mu cały czas podstawy, bo oprócz mnie jeździ na nim inny jeździec, który dopiero wkracza w świat ujeżdżenia. To, co łączy Pascala i Didiego to ich wspaniała „głowa” – to w 100% bezpieczne konie – i ich chęć kontaktu z człowiekiem.

Anna Wojtkowska i Pascal MP Bajardo 2016 Ania i Pascal podczas MP Bajardo 2016, źródło: dressage.pl, fot. Natalia Łabuzek Photography

Equishop: Pascal to teraz dla Ciebie nr 1 na czas juniorstwa. A czy wybiegasz już w przyszłość, szukając kolejnego konia do współpracy na kolejne etapy jeździeckie jako młody jeździec i senior? Masz już takiego na oku?

Anna-Maria Wojtkowska: Mam z tyłu głowy to, że takiego konia trzeba będzie znaleźć, ale na pewno jeszcze nie teraz. Na Pascalu planuję przestartować jeszcze przynajmniej cały sezon 2017, zaczniemy pewnie próbować swoich sił w Małej Rundzie. Oczywiście, nastąpi taki dzień, kiedy pojawi się następca Pasia, ale na to mamy jeszcze czas :)

Equishop: Jesteśmy pewni, że świetnie poradzicie sobie z Pascalem ;) Wspomniałaś o dwuletniej przerwie w jeździectwie. Jak to się stało, że wróciłaś do stajni i na czworobok? Sama poczułaś, że chcesz przezwyciężyć strach czy ktoś Ci w tym pomógł?

Anna-Maria Wojtkowska: To nie była przerwa, na szczęście. Przez ten okres czasu jeździłam do stajni cztery razy w tygodniu i wsiadałam, ale nie były to raczej owocne treningi (a przynajmniej na początku). Wtedy często zastanawiałam się nad „zerwaniem” z jeździectwem, bo kosztowało mnie to nie tylko bardzo dużo psychicznie, ale zaczęło się także odbijać na moim zdrowiu. Jednak nie wyobrażałam sobie bez tego mojej codzienności, a nawet życia. Osoby, które wtedy pomogły mi najbardziej, to oczywiście mama, moja ówczesna trenerka Anna Mickiewicz i Birgitt van der Eijken. One pokazały mi, że ujeżdżenie też można poznawać przez zabawę i nie musi się to wiązać ze stresem. Nieoceniony był też dla mnie „doktor czas”. Niestety, jakiś fragment tego cały czas siedzi w mojej głowie i odzywa się w najmniej spodziewanych momentach. Wtedy korzystam ze wsparcia pani psycholog sportu Marzanny Herzig – jej pomoc jest naprawdę nieoceniona.

Equishop: Cieszymy się, że nie dałaś się swoim lękom i dalej trenujesz odnosząc coraz większe sukcesy. Jesteś bardzo młodym zawodnikiem, więc oczywistym jest, że wciąż potrzebujesz kogoś, kto będzie sprawował pieczę nad Twoim rozwojem i dbał o Twój poziom wyszkolenia. Z kim konsultujesz swoje treningi i plany startowe? Z kim miałaś jak dotąd okazję współpracować?

Anna-Maria Wojtkowska: Moim pierwszym trenerem ujeżdżeniowym był pan Marek Głuchowski, później trenowałam z panią Dominiką Kraśko-Białek i panią Anną Mickiewicz. Przez prawie cztery lata co miesiąc konsultowałam się także z panią Birgitt van der Eijken.

Obecnie od ponad roku jeżdżę pod okiem pani Olgi Michalik i pani Katarzyny Łukasik. Pani Katarzyna jeździła na Pascalu jeszcze zanim ja go poznałam. Do dzisiaj wsiada na niego raz, dwa razy w tygodniu i szlifuje z nim to, co aktualnie stwarza największe problemy. Dzięki temu świetnie wie, jakie jest uczucie „z góry”, co bardzo pomaga w treningach. Pani Kasia jest wychowanką pani Olgi, więc obie trenerki skupiają się na bardzo podobnych sprawach: przede wszystkim podstawy! Mój dosiad, reakcja na pomoce, rozluźnienie, wyprostowanie, zaangażowanie zadu – kiedy to wszystko działa, elementy nie są wcale takie trudne. Najczęściej na treningach u pani Olgi pracujemy więcej nade mną, a u Pani Katarzyny skupiamy się głównie na koniu.

Anna Wojtkowska i Pascal MP Bajardo 2016 Ania i Pascal podczas MP Bajardo 2016, źródło: dressage.pl, fot. Klaudia Żyżylewska
Anna Wojtkowska i Pascal MP Bajardo 2016 Ania w kasku Samshield Shadowmatt i Pascal podczas MP Bajardo 2016, źródło: dressage.pl, fot. Łukasz Kowalski
Anna Wojtkowska i Pascal MP Bajardo 2016 Ania i jej trenerka Olga Michalik, fot. Łukasz Kowalski

Equishop: Jak widać praca obu pań przynosi efekty, szczególnie biorąc pod uwagę Twoje ostatnie starty: Mistrzostwa Polski Juniorów 2016 czy CDI Budapest-Fót.

Jeśli miałabyś przeskanować wszystkie swoje dotychczasowe doświadczenia, to które zawody zrobiły na Tobie największe wrażenie bądź najbardziej zapadły Ci w pamięci?

Anna-Maria Wojtkowska: Oczywiście przede wszystkim zawody rangi mistrzowskiej, w których udało mi się znaleźć „na pudle”. Najbardziej utkwiły mi w pamięci moje pierwsze wygrane Mistrzostwa, czyli Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży 2014 i właśnie moje pierwsze Mistrzostwa Polski Juniorów (2016). Oprócz tego Zawody Ogólnopolskie w Solcu Kujawskim w 2011 r., kiedy Be My Boy zaprezentował spektakularną ucieczkę ze mną na grzbiecie i CDI Zakrzów kwiecień 2015, kiedy udało nam się z Dingo wygrać konkurs Freestyle.

Equishop: A jakie masz plany po skończeniu szkoły? Czym chciałabyś zajmować się w przyszłości? :) Widzisz się w roli trenera?

Anna-Maria Wojtkowska: Teraz skupiam się przede wszystkim na nauce. Na zastanawianie się nad swoją dalszą przyszłością mam jeszcze trochę czasu, a aktualnie najważniejsza jest edukacja. Oczywiście, że chciałabym kiedyś wiązać swój zawód z końmi i jeździectwem, ale czy będzie to możliwe – czas pokaże :)

Anna Wojtkowska i Pascal MP Bajardo 2016 Ania i Pascal podczas MP Bajardo 2016, źródło: dressage.pl, fot. Natalia Łabuzek Photography

Equishop: Widać, że bardzo dobrze rozumiesz, jak dużą rolę w obecnych czasach odgrywają social media – prowadzisz fanpage Moreliom Americum Dingo, gdzie dzielisz się swoim życiem jeździeckim i swoich koni – Pascala i Dingo. Czy dzięki temu zauważasz wzrastające zainteresowanie sobą – jako zawodnikiem? Jakie korzyści przynosi Ci ten kanał komunikacji?

Anna-Maria Wojtkowska: Kiedy zakładałam stronę (w 2013 r.), nie myślałam nawet, że kiedykolwiek się to tak rozrośnie! Zdecydowanie zauważam większe zainteresowanie: czytelnicy komentują, udostępniają, ale także podchodzą się przywitać na zawodach i chcą sobie robić zdjęcia z moimi końmi. Korzyści to przede wszystkim łatwiejszy dostęp do większej ilości zainteresowanych ujeżdżeniem, a co za tym idzie – większe zainteresowanie sponsorów. Nie kryję, że jest to także dla mnie duża motywacja do dalszego rozwoju. To także świetne ćwiczenie na poprawę swojej systematyczności – ludzie czekają na moje posty, a ja nie mogę ich zawodzić :)

Equishop: A co uważasz za swoje największe osiągnięcie w Twojej dyscyplinie? Jakie masz cele na najbliższy rok?

Anna-Maria Wojtkowska: Nie uważam, że moje dotychczasowe wyniki były tymi największymi osiągnięciami. Do tych mogę zaliczyć przełamanie swojego strachu przed jazdą, spowodowanego wspomnianym wypadkiem. Z tych bardziej związanych z ujeżdżeniem i startami to zdecydowanie progres, jaki zauważam w Pascalu i w sobie, a także droga, jaką pokonałam z kucem Dingo: od 60% w klasie L na zawodach regionalnych do 66-68% w klasie N na zawodach międzynarodowych. Z tych ważniejszych wyników to 3 miejsce na HPP i 2 na MP w moim pierwszym juniorskim roku. Za duży sukces uważam też doprowadzenie Dingo do bardzo dobrej reakcji bez wędzidła, co udało nam się nawet zaprezentować na pokazie w trakcie zawodów w GoldenHorse Koryta. W pracy bez wędzidła i bez ogłowia do wszystkiego dochodzę sama, z nikim się nie konsultuję i to jest taki mój pierwszy naprawdę samodzielny sukces :)

moreliom-americum-dingo Ania w kasku Samshield Shadowmatt i Dingo w KS Centurion, fot. Wiktoria Sawicka

Equishop: Aniu, w takim razie życzymy Ci, by Twoja lista sukcesów stale rosła: zarówno takich wypracowanych z trenerami, widocznych na międzynarodowych czworobokach, jak i tych małych osobistych, zrealizowanych na treningach i poza stajnią ;) Będziemy trzymać kciuki za Ciebie i Pascala w kolejnym sezonie jeździeckim! :) Dziękujemy za rozmowę!

Ze sportowymi osiągnięciami Ani możecie zapoznać się TUTAJ oraz TUTAJ.

Jeśli chcecie na bieżąco kibicować i śledzić poczynania Ani, Pascala i Dingo – odwiedzajcie ich Fanpage Moreliom Americum Dingo oraz obserwujcie serwis dressage.pl, gdzie zamieszczane są najświeższe nowinki dotyczące ujeżdżenia ;)