Koszyk 0

Brak produktów

0,00 € Razem

Koszyk Realizuj zamówienie

Produkt dodany poprawnie do Twojego koszyka
Idź do koszyka Kontynuuj zakupy

PSYCHOLOGIA JEŹDZIECTWA

Opublikowano : 2016-06-13 20:26:37 Kategorie : Poradniki Rss feed

psychika jeźdźca - jak zmienić swoje nastawienie źródło tła: infourok.ru

„O nie, dziś mój koń kolejny raz mnie przewiezie!”, „Czemu zawsze muszę robić z siebie idiotę, kiedy ktoś mnie obserwuje?”, „Mój koń mnie chyba nie lubi, dziś znów będzie uciekał ode mnie na pastwisku” - wielu z nas praktykuje taką samokrytykę wobec siebie i widzenie przyszłości w czarnych barwach. Czy zdajecie sobie sprawę z tego, jaki wpływ ma to na naszą podświadomość i jak działa tytułowa: psychika jeźdźca? Dzięki nam dowiecie się, jakie są tego skutki, a także jak możemy zmienić swoje nastawienie do siebie, konia oraz treningu i co dzięki temu mamy szansę zyskać :) Zapraszamy do lektury!

Nastawienie do samego siebie

Nasze nastawienie (negatywne lub pozytywne) decyduje o tym, jak wiele udaje nam się osiągnąć. Zacznijmy więc od zastanowienia się nad samym sobą. Czy codziennie robimy sobie wyrzuty, wytykając wszystkie dotychczasowe błędy i przewidujemy kolejne? „Czy wreszcie przestanę obijać plecy swego konia? Powinnam oddać go jakiemuś dobremu trenerowi, bo ja jestem go w stanie jedynie zepsuć...”. Jeśli zdarza Ci się myśleć w taki sposób, musisz to zmienić. Oczywiście odrobina samokrytycyzmu jest potrzebna, ale nie można się codziennie dołować! Spróbujmy pomyśleć w inny sposób: „Dzisiaj miałam problemy z równowagą, przez co pozostawałam poza ruchem konia. Następnym razem postaram się nad tym popracować. Z pomocą mego trenera na pewno uda mi się to zmienić!”. Z każdego błędu starajmy się wyciągać wnioski, by następnym razem poprawić swoje działanie bez niepotrzebnego ciągłego krytykowania się w myślach.

Pozytywne myślenie o samym sobie może wielu osobom sprawić nie lada kłopot. Musimy jednak do samego siebie odnosić się z należytym szacunkiem, dając sobie zastrzyk „dobrej” energii i motywacji. Nasza podświadomość „przysłuchuje” nam się cały czas. Kiedy ciągle fundujemy sobie cyniczne stwierdzenia typu „znowu zrobię źle”, „jestem beznadziejny/a” to nasza podświadomość przyjmuje to jako pewnik. Dlaczego? Podświadomość to nasz twardy dysk, na którym zapisują się konkretne informacje. Nasze działania oraz sposób myślenia mają wpływ na to, co na tym „dysku” ostatecznie będzie się znajdowało. Przykładowo: w jeździectwie uczymy się, by w sytuacjach stresowych (np. siedząc na co rusz brykającym koniu) od razu odchylać się w siodle do tyłu. Nie jest to naturalny odruch, ale wyuczony poprzez wielogodzinne treningi. Dokładnie tak samo działa nasze myślenie - ciągłe powtarzanie sobie „nie dam rady” staje się aktualną prawdą. Pamiętajmy, że nawet żartowanie z samego siebie jest postrzegane przez podświadomość dokładnie w ten sam sposób, ponieważ nie „rozumie” ona poczucia humoru. „Jeśli nie byłoby tu ogrodzenia, to pewnie nigdy nie zatrzymałabym swego konia”. Dla naszej podświadomości to zdanie jest stuprocentową prawdą, a nie cynicznym żartem. Ciągła samokrytyka nie ma więc większego sensu, jest jedynie stratą czasu, a na dłuższą metę okazuje się dla nas szkodliwa – niszczy naszą pewność siebie.

Psychika jeźdźca źródło: buasaddles.com

Skoro już wszyscy wiemy, że zazwyczaj jesteśmy dla siebie zbyt surowi i każdy z nas robi sobie takie wyrzuty w myślach, warto zastanowić się, czy nie ma innej drogi? Odpowiedź brzmi: oczywiście, że jest. Czas zacząć samego siebie chwalić i pozytywnie motywować. Jeśli to dla nas dziwne, mówić sobie "nic się nie stało, jutro pójdzie Ci lepiej", to być może będziemy musieli nauczyć się kłamać :) Ponieważ jak głosi powszechnie znane porzekadło: „wielokrotnie powtarzane kłamstwo staje się prawdą”. Chodzi o to, by kłamać samemu sobie jedynie w słusznej sprawie tzn. w kwestii nastawienia – by z negatywnego stało się ono pozytywne. Na przykład, kiedy boimy się konia, którego jako partnera na jazdę wyznaczył nam instruktor, zamiast powtarzać sobie w myślach: „Boże, boję się. On mnie zabije, pogryzie i zje. Na pewno nie wyjdę z jego boksu w jednym kawałku”, spróbujmy skłamać samemu sobie, mówiąc: „Ten koń był kiedyś dla mnie wyzwaniem, ale dziś wejdę tam z pełnym spokojem, a on wykona moje polecenia”. Dobrym wsparciem do takiego „oszustwa” samego siebie jest wizualizacja. Wystarczy wyobrazić sobie, jak wchodzimy pewni siebie do boksu, a koń zachowuje się jak potulny baranek. Jeśli nawet próbuje nas w jakiś sposób wystraszyć, tupiąc nogą, bądź pokazując zęby, nasz zdecydowany głos doprowadza zwierzę do porządku. Łatwe? Taki sposób myślenia może stać się naszą codziennością. Wystarczy, że zaczniemy do każdej sytuacji podchodzić w taki sam pozytywny sposób.

Nastawienie do konia

Jest to dosyć ciekawy temat – jakie jest nasze nastawienie do konia? Tak naprawdę można rozróżnić kilka typów jeźdźców, zależnie od ich podejścia.

koń wszystkiemu winien żródło: josenhof-kutter.de

Koń wszystkiemu winien

Istnieją jeźdźcy, którzy wobec koni mają postawę roszczeniową „chcę byś zrobił...”, „życzę sobie...” i ewentualne porażki zrzucają właśnie na zwierzęta, jako ich przyczynę. Takie osoby, często nie są na tyle „dojrzałe jeździecko”, by zdawać sobie sprawę z tego, że ich koń wielu rzeczy nie wykonuje nie dlatego, że „mu się nie chce”, ale z prostego powodu, że pewnych figur czy poleceń nie rozumie. Prawdopodobnie nikt nie poświęcił mu wystarczająco dużo czasu, by nauczyć go odpowiednich reakcji bądź nasze sygnały są dla niego nieczytelne, ponieważ brakuje nam odpowiednich umiejętności. Jeśli koń został nauczony danego sygnału jako informacji, by wykonać ustępowanie od łydki, będzie na niego czekał i żadne inne działanie nie zmusi go, by zrobił dany element.

Dobrym przykładem takiej sytuacji jest współpraca niedoświadczonego jeźdźca i niedoświadczonego konia. Takie połączenie tak naprawdę nigdy nie zdaje dobrze egzaminu. Ponieważ zazwyczaj osoby niedoświadczone nie mają niezależnego dosiadu i często tracą równowagę. Nie jest to dobra sytuacja dla młodego konia, który dopiero uczy się poruszać z dodatkowym ciężarem jeźdźca na grzbiecie.

Jedno drugiemu nie tylko nie pomoże w procesie nauki, ale wręcz będzie przeszkadzało. Efektem tego będzie koń drepczący nieregularnym chodem, wpadający lub wypadający zadem czy łopatką oraz człowiek nie panujący nad swoim ciałem. Oczywiście w takiej sytuacji niedoświadczony jeździec zazwyczaj oskarża swego młodego konia, o przyczynę problemów podczas jazdy. W gruncie rzeczy dokładnie w ten sam sposób mógłby odpowiedzieć ten młody koń: „jak mam poruszać się prosto i równym tempem skoro ciągle zaburzasz mi równowagę” :)

Mając taką postawę, musimy pamiętać, że nie stawia nas to w dobrej pozycji. Jeśli w swoim działaniu nie będziemy szukali źródła problemów konia, to za daleko nie „zajedziemy”. Im szybciej dojdziemy do takich wniosków, tym przyjemniejsza stanie się nasza jazda.

Wyładowywanie emocji podczas jazdy

Niektórzy jeźdźcy po całym dniu bądź tygodniu pracy przyjeżdżają do stajni. To dla nich moment, w którym mogą się odstresować... ale niestety w bardzo przykry sposób. Przyjeżdżają tam, by wyładować wszystkie swoje złe emocje na Bogu ducha winnym koniu. Takie osoby, końskie niedoskonałości (wywołane błędami człowieka!) traktują jako wymówkę do ich karania. Nie jest to nigdy przyjemny obrazek. Koń poprzez takie działanie staje się tylko bardziej nerwowy, więc każda kolejna kara pogarsza jedynie już zaognioną sytuację.

Wyładowywanie emocji podczas jazdy źródło: buasaddles.com

Nie musimy tu chyba wspominać, że taka postawa jest najgorszą z możliwych, ponieważ traktuje konie przedmiotowo. Jeśli jednak przez chwilę zrobimy rachunek sumienia, każdy z nas zda sobie sprawę, że przynajmniej raz w życiu byliśmy takimi właśnie jeźdźcami. Podczas jazdy puściły nam nerwy i zachowaliśmy się, delikatnie mówiąc, nie fair wobec naszego konia. Im bardziej jednak jesteśmy dojrzali i cierpliwi, tym rzadziej takie momenty nam się zdarzają. Aby takim sytuacjom zawczasu zapobiegać, próbujmy pozbyć się złej energii przed jazdą. Jeśli przychodzimy na trening źli albo nabuzowani, spróbujmy wyjść daleko na koniec pastwiska i pokrzyczeć, wyobrażając sobie ludzi, którzy wyprowadzają nas z równowagi :) Powinno pomóc! :)

Poszukiwanie magicznej różdżki

Istnieje również grupa osób, które wierzą, że można poprawić swoje porozumienie z koniem „jak za dotknięciem magicznej różdżki”. Przeskakując ze stajni do stajni, od jednego instruktora do drugiego, z jednego kursu na drugi, poszukują natychmiastowego rozwiązania problemu ze swoim koniem. Faktem jest jednak to, że nie da się naprawić czegoś tylko za pomocą jednego ćwiczenia, zmiany wędzidła na ostrzejsze albo założenia kolejnego patentu. Takie podejście do konia jest dalekie od rzeczywistości. W dodatku często staje się źródłem ciągłej frustracji zarówno człowieka, jak i zwierzęcia.

Rozwiązaniem takiego problemu jest zdanie sobie sprawy z tego, że jedyną drogą, by poprawić swoje porozumienie z koniem, jest: czas, cierpliwość i powrót do podstaw ujeżdżeniowych. Jeździec musi systematycznie realizować założony program i być zadowolonym z niewielkich postępów, zauważalnych z treningu na trening. Tacy jeźdźcy muszą pamiętać, że proces szkoleniowy konia trwa lata i miesiące, a nie dni i tygodnie.

Prawdziwi koniarze

Takich (całe szczęście) jest w świecie jeździeckim najwięcej. Wrażliwych ludzi, kochających swoje konie, którzy nie poświęcą ich zdrowia, ani dobrego samopoczucia, by otrzymać większą ilość pieniędzy lub nagród. Tacy jeźdźcy wiedzą, że wymaganie od konia zbyt wiele lub tego, na co nie jest jeszcze psychicznie lub fizycznie gotów, jest przemocą. Takich jeźdźców konie uwielbiają i zawsze starają się dać z siebie wszystko, by ich zadowolić :)

I Wam i sobie życzymy, byśmy codziennie mogli z czystym sumieniem nazywać się „prawdziwymi koniarzami” ;)

prawdziwi koniarze źródło: horseandhound.co.uk

Nastawienie do treningu

Cały proces szkolenia zarówno konia, jak i jeźdźca musi być radosny i satysfakcjonujący. Każdy z nas obiecuje sobie, że będzie cierpliwy podczas kolejnego treningu. Nie oznacza to jednak, że nie popełnimy na nim żadnych błędów, nawet jeśli będziemy się mocno starać. Zamiast mieć do siebie pretensje, traktujmy jazdę jako okazję do rozwijania swoich umiejętności jeździeckich i trenerskich (ponieważ każdy z nas jest trenerem swego konia). Gdyby wszystko zawsze nam wychodziło, to kiedy mielibyśmy okazję do poprawy błędów? Treningi okazałyby się nudne, zbędne i oczywiste :)

Przykładowo: kiedy nasz koń ciągle zagalopowuje na złą nogę, zamiast się denerwować, popatrzmy na to z innej strony – jakie to szczęście, że przy okazji możemy poćwiczyć przejścia, a więc dawanie precyzyjnych sygnałów, by koń ruszył galopem bądź przeszedł do kłusa.

Nie staraj się też żądać czegoś od swego konia. O wiele bardziej przyjemna staje się współpraca, kiedy prosimy o coś naszego czterokopytnego partnera :)

Pamiętajmy też, że nasz koń jest naszym stałym trenerem, „dając” nam ciągle wskazówki. To od nas zależy, czy będziemy chcieli z nich skorzystać. Nawet najmniejsza pozytywna zmiana w zachowaniu zwierzęcia, świadczy o naszych postępach. Starajmy się więc czerpać przyjemność z każdego małego kroczku, który uda nam się zrobić, a nasze treningi zawsze będą przyjemne - zarówno dla nas, jak i naszych koni :)

nastawienie do treningu źródło tła: weareweymouth.co.uk